Rynek samochodów dostawczych złapał równowagę. 2025 rok znowu odnotował
wzrost i po raz kolejny na dość niskim poziomie. Nie byłoby więc powodów do niepokoju, gdyby nie dynamiczne zmiany w geopolityce.
Choć końcowe wyniki rejestracji pojazdów dostawczych w 2025 roku wskazują na kontynuację stabilnego, ale umiarkowanego wzrostu, okres ten nie był łatwy. Przedsiębiorcy nie byli skłonni do inwestycji w nowe pojazdy i wbrew prognozom producentów i importerów, rynek rozkręcał się bardzo powoli. Szczególnie w segmencie dużych, 3,5-tonowych pojazdów. W efekcie przeszacowania popytu rosły na placach stoki pojazdów, a sprzedaż utrzymywała się na poziomie sprzed roku z lekkimi wahnięciami w górę i w dół. W drugiej połowie roku rynek dużych vanów nakręciły bardzo korzystne oferty. Rabaty były tak duże, że jeżeli ktoś rozważał inwestycję w niedalekiej przyszłości, decydował się na zakup wcześniej, korzystając z okazji. Przy 30-procentowych upustach, trudno było nie skorzystać. To pokazuje jak bardzo zacięta była w minionym roku walka o klienta, który w efekcie okazał się największym wygranym. Jakby tego było mało coraz śmielej na ten rynek zerkają Chińczycy.
Po wzroście na poziomie 3,7% w 2023 r. i 3,6 w 2024, w 2025 liczba rejestracji pojazdów dostawczych znowu się powiększyła, tym razem o 5%.

Czy międzynarodówka przetrwa?
Jak podaje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) w 2025 r. w Polsce zarejestrowano 70 176 samochodów dostawczych o dmc do 3,5 t, czyli o 5% więcej niż przed rokiem (+3326 szt.). Oznacza to, że udało się przekroczyć poziom wolumenu sprzed pandemii. W 2018 r. zarejestrowano w Polsce 68 819, a w 2019 – 69 872 takie pojazdy. Rynek napędza cały czas obsługa e-commerce i rosnące potrzeby związane z dostarczaniem przesyłek. Nauczyliśmy się, że zamawianie potrzebnych produktów przez internet jest szybkie, proste i wygodne. I spora w tym zasługa firm kurierskich, które ułatwiły rozwój sklepów internetowych. W najbliższej perspektywie należy się spodziewać, że właśnie e-handel będzie napędzał rynek dostawczaków. Ale nie tylko.
Podobnie jak na rynku pojazdów ciężarowych dostrzegalna jest zmiana. Rozwija się rynek usług transportu krajowego, lokalnego. W wyniku zmian społecznych, stajemy się coraz zamożniejsi, a przedsiębiorcy coraz bardziej skłonni do inwestowania w nowy sprzęt.
Ekologia czy ekonomia?
W pewnym sensie te zmiany wymusza świadomość ekologiczna zleceniodawców transportu, ale liczy się też rachunek ekonomiczny – nowe pojazdy są bardziej oszczędne w eksploatacji i mniej awaryjne. Pozwalają więc ograniczać koszty flot. Dodatkowym argumentem do wymiany pojazdów na nowsze, a nawet elektryczne są coraz powszechniejsze strefy czystego transportu. Operatorzy logistyczni muszą inwestować nie tylko w nowy tabor, ale też zeroemisyjny, żeby móc realizować dostawy w centrach miast. Elektryczny napęd w dostawczaku operującym w mieście ma cały czas przewagę w szczycie, gdy ulice są zakorkowane. Buspas wówczas bardzo się przydaje.

rożnych wariantów nowego modelu, jego sprzedaż utrzymała się na wysokim poziomie.
Jedną z polskich specjalności do niedawna były ekspresowe przewozy międzynarodowe. Ten rynek jednak się kurczy. W przypadku aut o dmc od 2,5 do 3,5 t wymagane są już licencje przewoźnika międzynarodowego oraz licencja wspólnotowa, co pociąga za sobą szereg obowiązków oraz warunków do spełnienia i odstrasza od tego rodzaju działalności… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 4/2026.








