Stacje Kontroli Pojazdów niedawno doczekały się podwyżek, ale nie zmieniło to zbyt wiele w ich położeniu. Według najnowszych danych BIG InfoMonitor i BIK, w ciągu 12 miesięcy zaległe zadłużenie sektora wzrosło do ponad 90,3 mln zł.
Przedsiębiorcy prowadzący SKP są w pułapce. Z jednej strony stoją przed koniecznością kosztownej modernizacji aparatury diagnostycznej. Z drugiej – ich dochody pozostają zakładnikiem sztywnego, odgórnego cennika, na który nie mają żadnego wpływu. To wyzwanie dla branży komentują eksperci rynkowi.
Ulga była pozorna
We wrześniu 2025 roku wprowadzono podwyżkę cen podstawowego badania technicznego z 98 zł na 149 zł. Miało to przynieść operatorom Stacji Kontroli Pojazdów długo oczekiwane odbicie finansowe po dwóch dekadach zamrożonych stawek. Przez krótki czas wydawało się, że branża odzyskuje równowagę. Dane z rejestru BIG InfoMonitor oraz bazy BIK w styczniu 2026 roku wskazywały, że przeterminowane zadłużenie branży analiz technicznych (PKD 7120B) spadło o ponad 3 mln zł (3,4%) w ujęciu rocznym.
– Radość przedsiębiorców trwała jednak krótko. Koszty operacyjne, w tym skokowe podwyżki cen energii, składek społecznych czy kosztów pracy, mogły wpłynąć na ograniczenie zyskowności. Najnowsze wskaźniki pokazują odwrócenie pozytywnego trendu. Na koniec kwietnia br. zaległe zadłużenie podmiotów z tego sektora wzrosło. o 2,2%, tj. o prawie 2 mln zł, osiągając pułap ponad 90,3 mln zł. Z problemami finansowymi boryka się obecnie 3% stacji kontroli w całym kraju – tłumaczy dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Jak zauważa Jolanta Źródłowska, prezes Zarządu Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów – przez ponad 21 lat opłaty za badania techniczne pozostawały na niezmienionym poziomie, podczas gdy koszty prowadzenia działalności gospodarczej, usług zewnętrznych oraz pozostałych danin publicznoprawnych rosły znacznie szybciej niż przychody branży. Z tego względu sytuacja ekonomiczna poszczególnych stacji jest dziś bardzo zróżnicowana i zależy przede wszystkim od skali działalności, liczby wykonywanych badań oraz lokalnych warunków funkcjonowania przedsiębiorstwa.
Wymuszone inwestycje mogą uderzyć w kieszenie właścicieli SKP
Prawdziwym testem dla stabilności branży nie są jednak wyłącznie bieżące rachunki, ale nadchodzące zmiany w przepisach unijnych. Nowe dyrektywy mają zaostrzyć procedury weryfikacji stanu technicznego pojazdów, eliminując z dróg tysiące aut niesprawnych lub nadmiernie emitujących spaliny. Dla właścicieli stacji oznacza to jedno – wymuszoną i niezwykle kosztowną modernizację parku maszynowego. Aby sprostać nowym, unijnym standardom, przedsiębiorcy nie mają wyjścia: muszą zainwestować w zaawansowaną, certyfikowaną aparaturę diagnostyczną nowej generacji. Nowe wymogi wymuszą rygorystyczne testy emisji spalin orazautomatyczne raportowanie wyników badań, by wykluczyć czynnik ludzki i fałszowanie pomiarów.
Jolanta Źródłowska podkreśla, że obecnie nie istnieją przepisy nakładające na stacje kontroli pojazdów obowiązku zakupu nowych lub dodatkowych urządzeń diagnostycznych. Stacje realizują przede wszystkim odtworzenie i modernizację posiadanego wyposażenia, które po wielu latach eksploatacji wymaga wymiany lub unowocześnienia. Prezes zaznacza, że nie da się założyć, iż nakłady inwestycyjne zostaną przerzucone na klientów. To dlatego, że opłaty za badanie techniczne pojazdu nie ustalają przedsiębiorcy prowadzący stacje kontroli pojazdów. Jej wysokość określa sztywno rozporządzenie Ministra Infrastruktury. Przedsiębiorca nie ma zatem możliwości samodzielnego kształtowania ceny za badanie techniczne.
Sama podwyżka opłat za badania techniczne nie rozwiązała problemów finansowych stacji kontroli pojazdów. Branża nadal zmaga się z rosnącymi kosztami działalności, a przyszłe inwestycje w modernizację mogą dodatkowo zwiększyć presję finansową. Oznacza to, że bez systemowych zmian i regularnego dostosowywania stawek do realiów rynkowych sytuacja ekonomiczna wielu stacji może się dalej pogarszać.








