Produkcja i dystrybucja samochodów elektrycznych i hybryd stawia nowe wymagania przed operatorami logistycznymi. Logistyka motoryzacji – wysoka masa komponentów i pojazdów to problem podstawowy, ale nie jedyny.
Dla logistyki to wiadomość jednocześnie dobra i zła. Wymagania wzrosły, ale stworzyły podstawy do podwyżki cen za obsługę branży automotive. Potencjalny wzrost rentowności usprawiedliwia nowe inwestycje.
Komponenty samochodów elektrycznych mają na ogół wysoką wartość. Akumulatory są dodatkowo materiałem niebezpiecznym. Baterie litowe w swych różnych odmianach należą do klasy 9 wg ADR. Dlatego ich transport i przechowywanie poddane są rygorowi szczegółowych przepisów, co w oczywisty sposób wpływa na logistykę.

Łańcuchy dostaw wystawiane na próbę przez globalne w skutkach kryzysy powodują, że rośnie znaczenie innowacji. Równocześnie producenci coraz więcej czynności powierzają logistyce zewnętrznej. A że skłonni są produkować głównie bądź wyłącznie pojazdy na konkretne, zindywidualizowane zamówienie, oczekują od partnerów logistycznych wysokiej elastyczności. Elektryfikacja transportu tylko wzmacnia ten trend. Logistyka jest coraz silniej związana z produkcją, determinując jej przebieg. Jednocześnie w tle bezustannie nasila się nacisk na ograniczanie emisji.
Udźwig i nośność
Wzrost masy komponentów i gotowych pojazdów pociąga za sobą szeroko zakrojone zmiany. Wprawdzie samochody „tyją” co najmniej od 30 lat, odkąd poziom bezpieczeństwa biernego i czynnego stał się „argumentem sprzedażowym”. Lecz elektryfikacja spowodowała skokowy przyrost masy własnej, wynikający przede wszystkim z masy baterii. Pierwsi odczuli to przewoźnicy zajmujący się transportem gotowych samochodów oraz dostawcy sprzętu wykorzystywanego w tych przewozach. Już hybrydy wystawiały na próbę nośność niektórych autotransporterów, a modele elektryczne podniosły poprzeczkę jeszcze wyżej.

Potem „ciężar tematu” spoczął również na operatorach dostarczających komponenty. Zarówno podczas ich transportu, jak i magazynowania. Obsługa dostaw akumulatorów wymusza stosowanie wózków o dużym udźwigu, rzędu 3–5 t. Najlepiej wyposażonych w układ, który stabilizuje ładunek i zapobiega wstrząsom. Równocześnie konieczne jest często wzmacnianie i podnoszenie nośności podłóg magazynów nawet do 10–12 t/m2, a wreszcie stosowanie nośników przystosowanych do masy i charakterystyki ładunku, jakim są baterie. Zwykłe palety nie wystarczają. Za tym idą stosowne metody zabezpieczania akumulatorów w transporcie, uwzględniające poza pasami np. maty absorbujące ewentualne uderzenia oraz ciągły monitoring ładunku, zdalnie dostarczający wszystkie niezbędne informacje w czasie rzeczywistym. Systemy TMS (ang. Transport Management System) dostosowane do tak specyficznego ładunku okazują się praktycznie niezastąpione.
Nie za mokro, nie za ciepło
Miejsce składowania baterii musi zapewniać im warunki, które nie pogorszą ich jakości. Powinno niwelować ryzyko uszkodzenia czy pożaru. Ogólnie rzecz biorąc, akumulatory zwykle najlepiej przechowywać w „temperaturze pokojowej”, od 10 do 25°C. Nie mogą być narażone na promienie słoneczne, pomieszczenie powinno być dobrze wentylowane, a wilgotność stała i niska. W ten sposób zapobiega się ewentualnej korozji złącz… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 4/2026.








