Pełna hybryda w segmencie B-SUV za 105 900 zł w topowej wersji Prestige. Przejechałam Chery Tiggo 4 trasę Warszawa – Ruda Śląska i z powrotem. Po mieście, drogą krajową i na autostradzie. Nie zawsze było przyjemnie.
Testowany egzemplarz to najwyższa z dwóch dostępnych wersji wyposażenia. Nadwozie ma 4320 mm długości, 1831 mm szerokości i 1646 mm wysokości przy rozstawie osi 2610 mm – jak na segment B-SUV to wartości przyzwoite. Cennik z 1 kwietnia 2026 roku podaje 95 900 zł za Essential i 105 900 zł za Prestige. 10 tysięcy różnicy to m.in. tapicerka ze skóry ekologicznej, elektryczna regulacja fotela kierowcy, podgrzewanie przednich foteli, kamery 360 stopni, przednie czujniki parkowania, przyciemniane tylne szyby, skórzana kierownica, sześć głośników i oświetlenie ambientowe. Pakiet 24 systemów ADAS, ekrany, dwustrefowa klimatyzacja i reflektory LED są w standardzie w obu odmianach, podobnie jak siedmioletnia gwarancja do 150 tys. km.

Niewyczuwalnie
Proporcje mocy w układzie Chery Super Hybrid są nietypowe. Silnik elektryczny ma 204 KM, wolnossący czterocylindrowy benzynowy 1,5 zaledwie 95 KM, a moc systemowa wynosi 163 KM przy 260 Nm, czyli mniej niż sama jednostka elektryczna. Bateria ma pojemność 1,83 kWh, więc dość sporo jak na taką hybrydę. Jednostopniowa przekładnia to rozwiązanie stosowane w pojazdach elektrycznych. Napęd trafia bezpośrednio na przednią oś. Producent deklaruje 8,9 s do setki i maksymalną prędkość na poziomie 150 km/h.
Na to, czy jedziemy w trybie elektrycznym, hybrydą szeregową, równoległą, czy odzyskujemy energię, wpływu nie mamy – system przełącza się automatycznie i niewyczuwalnie. Możemy natomiast korzystać z trybów jazdy, które przełączamy klawiszem na konsoli środkowej. Większość trasy przejechałam w trybie eco. Pedał przyspieszenia pracuje wówczas normalnie i pozwala precyzyjnie dawkować moc. Po przełączeniu na sport reakcja jest nieporównywalna: przy tym samym nacisku stopy auto wyraźnie się wyrywa, a spokojna jazda wymaga ledwie muskania pedału przyspieszenia. Można się do tego przyzwyczaić, ale trzeba liczyć się z wyższym spalaniem. Poziom rekuperacji – niski, średni lub wysoki – można ustawić niestety tylko z pozycji ekranu multimediów.
Asystenci czuwają
Chery deklaruje 24 funkcje ADAS i automatyzację na poziomie 2,5. Tempomat adaptacyjny utrzymuje pojazd w centrum pasa. Odległość od poprzednika można regulować za pomocą jednego klawisza na kierownicy. Są dwie opcje. Asystent martwego pola ostrzega nas na lusterku o tym, że nie powinniśmy zmieniać pasa ruchu, a jeżeli się uprzemy, to nas przyhamuje i skoryguje tor jazdy. Jest też system, który uchroni nas przed otwarciem drzwi, gdy grozi to kolizją. Dodatkowo, dla zapominalskich jest też asystent, który przypomni nam, że nie podróżowaliśmy sami. Monitorowanie kierowcy odczytuje ruch gałek ocznych, ale nie alarmuje przy każdym spojrzeniu w bok, tylko przy dłuższym oderwaniu wzroku od drogi.
Gorzej z odczytem znaków. Na autostradzie, przy obowiązujących 140 km/h, komputer uparcie pokazywał 20 i upominał, żeby zwolnic. Taka sytuacja powtarzała się przez około 90% mojej trasy. Sytuację ratuje prosty system wyłączania alertu – robimy to na ekranie jednym kliknięciem.






Zaskakujące odgłosy
Zawieszenie jest dość twarde. Nierówności czuć zarówno przy większej prędkości, gdy autem lekko potrząsa, jak na wolno pokonywanych miejskich hopkach. Rekompensatą jest zachowanie na autostradzie — Tiggo 4 trzyma się drogi bardzo dobrze i nie buja się w zakrętach. Układ kierowniczy przy manewrowaniu chodzi miękko i precyzyjnie, a siłę wspomagania można zmienić w ustawieniach pojazdu. Parkowanie ułatwia system kamer 540 stopni: oprócz widoku z lotu ptaka pokazuje to, co dzieje się tuż przy kołach. Obraz jest naprawdę dobry, co ma znaczenie, bo słupek C jest szeroki i ogranicza widoczność.
Największym mankamentem jest hałas. Przy 80 km/h w kabinie jest cicho, przy 100–110 km/h robi się głośno, przy 140 km/h układ napędowy zaczyna wyć. Na wrażenia akustyczne składa się opór powietrza wysokiego, kanciastego nadwozia, spore koła, poziom wyciszenia i praca napędu. Przy wysokich prędkościach silnik benzynowy wchodzi na wysokie obroty i potrafi hałasować przez dłuższy odcinek. Zaskakuje to tym bardziej, że w mieście auto jeździ praktycznie jak elektryk – spalinowego napędu się nie słyszy i nie czuje. Prędkość jest fabrycznie ograniczona do 150 km/h.
Zużycie paliwa jest na umiarkowanym poziomie. W mieście komputer pokazywał około 4,5 l/100 km. Na długim odcinku autostradowym przy 140 km/h odczyt z ostatnich 50 km sięgał 7,7 l/100 km, generalnie utrzymując się nieco powyżej 7 litrów. Przy jeździe bliżej 120 niż 140 km/h wynik spadał do 6,4 l/100 km. Uśredniając całą, mocno autostradową trasę przy średniej prędkości 80 km/h, realistyczny rezultat to okolice 6 litrów. Do deklarowanych 5,3 l brakuje sporo, ale jak na SUV-a tej wielkości to przyzwoicie. Szkoda, że komputer liczy statystyki tylko z ostatnich 50 km, bez podsumowania całej trasy.

W normie
Tablica rozdzielcza jest prosta, ale w tak niedużym aucie wszystko jest pod ręką. Dominuje na niej dwuczęściowy, ponad 24-calowy ekran łączący zegary i multimedia w jedną listwę, dobrze wkomponowaną w lekko pochyloną deskę. Menu jest szybkie i intuicyjne, jednym przyciskiem wraca się do ekranu głównego. Zestaw wskaźników pozwala jednak modyfikować tylko jeden element i pokazuje niewiele: zużycie z ostatnich 50 km, parametry jazdy, ciśnienie w oponach, przepływ energii i prostą wizualizację otoczenia. Bezprzewodowy Android Auto nie działa stabilnie – potrafi nagle rozłączyć się podczas jazdy.
Materiały są dość dobrej jakości. Deska i drzwi obciągnięte są ekologiczną skórą, a plastik imitujący stal szczotkowaną wygląda dobrze. Fotel kierowcy z elektryczną regulacją w sześciu kierunkach ma spory zakres ustawień, podobnie jak kierownica.







Schowków jest dużo. Z przodu w drzwiach mieści się jednocześnie duży kubek termiczny i butelka. W schowku przed pasażerem schowamy kartkę A4, książkę i jeszcze trochę drobiazgów. W konsoli środkowej są dwa regulowane uchwyty na kubki. Podłokietnik nie jest regulowany, ale schowek pod nim jest głęboki i pojemny na tyle, że drobiazgi mogą w nim zniknąć. Konsola środkowa jest dwupiętrowa. Na wyłożonej gumą dolnej półce zmieści się telefon obok gniazd USB-A i USB-C, ale z trudem wejdzie tam coś jeszcze. Z boku jest gniazdo 12 V, klimatyzacja ma osobny panel dotykowy, a przednie fotele dwa stopnie podgrzewania. Brakuje lampek w osłonach przeciwsłonecznych i, co gorsza, jakiegokolwiek oświetlenia nad tylną kanapą.
Niespodzianka
Z tyłu jest wystarczająco miejsca dla pasażerów średniego wzrostu. Tunel jest niski, więc środkowe miejsce może być całkiem wygodne. Siedzisko jest miękkie, ale oparcie twarde, co ogranicza komfort podróżowania na dłuższych dystansach na miejscu środkowym – na krótkich dystansach do zaakceptowania, na dłuższych nie. Pasażerowie z tyłu mają do dyspozycji gniazdo USB-A, kieszonkę i regulowane nawiewy, ale klimatyzacja jest tylko dwustrefowa.
Bagażnik ma 430 litrów i jest foremny, a po złożeniu oparć dzielonej kanapy — 1190 litrów z niemal płaską podłogą. Kanapę składa się jedną ręką, podnosi raczej dwiema. Pod podłogą zmieści się zestaw naprawczy i płaskie drobiazgi, bo miejsce zajmuje akumulator, który wystaje ponad wnękę i tworzy garb w przestrzeni ładunkowej. Przy przewożeniu dużych przedmiotów potrafi to przeszkadzać, choć dzięki temu rozwiązaniu sam bagażnik jest pojemniejszy, niż byłby przy podniesionej podłodze.





Dla kogo to auto?
Chery Tiggo 4 Hybrid jest dobrze wyposażonym, przyzwoicie wykończonym i naprawdę oszczędnym SUV-em do miasta, idealnym na krótszych trasach, w dobrej cenie. Problem zaczyna się przy prędkościach autostradowych. Wówczas trzeba się liczyć z hałasem, jakiego jeszcze do tej pory nie doświadczyłam w żadnym aucie. Z drugiej strony, nie każdy jeździ daleko, a jeszcze mniej osób robi to często. Więc jeżeli zależy nam na ekonomice na co dzień i dobrym wyposażeniu w cenie niewygórowanej, to auto może być dobrym wyborem. Zanim jednak kupisz, zrób tym autem dłuższą trasę, i nie wahaj się mocniej wcisnąć pedał przyspieszenia. Sprawdź na własnej skórze, czy ten standard podróżowania, nawet incydentalnie, jest dla ciebie do zaakceptowania.
Tekst: Katarzyna Dziewicka, Zdjęcia: Michał Kij
Chery Tiggo 4 Hybrid 163 KM Prestige
Dane techniczne
| Masy i wymiary | |
| Dmc (kg) | 1905 |
| Masa własna (kg) | 1550 |
| Ładowność (kg) | ok. 355 |
| Rozstaw osi (mm) | 2610 |
| Długość/szerokość/wysokość (mm) | 4320/1831/1646 |
| Średnica zawracania (m) | 11,0 |
| Liczba miejsc | 5 |
| Objętość bagażnika (l) | 430 |
| Obj. bagaż. za 1 rzędem siedzeń (l) | 1190 |
| Układ napędowy | |
| Silnik benzynowy | 1.5 DHE, wolnossący |
| Liczba cylindrów | 4, rzędowy |
| Pojemność (cm³) | 1498 |
| Moc maksymalna (KM/kW) | 95 / 70 |
| Maks. moment obrotowy (Nm) | 125 |
| Silnik elektryczny | |
| Moc maksymalna (KM/kW) | 204 / 150 |
| Maks. moment obrotowy (Nm) | 310 |
| Łączna moc układu hybrydowego (KM/kW) | 163 / 120 |
| Łączny moment obrotowy układu (Nm) | 260 |
| Typ skrzyni/liczba biegów | Przekładnia jednostopniowa |
| Pojemność akumulatora trakcyjnego (kWh) | 1,83 brutto, Li-Ion NCM |
| Prędkość maksymalna (km/h) | 150 |
| Przyspieszenie 0–100 km/h (s) | 8,9 |
| Średnie zużycie paliwa, cykl mieszany (l/100 km)* | 5,3 (WLTP) |
| Emisja CO₂ (g/km) | 120 (WLTP) |
| Pojemność zbiornika paliwa (l) | 51 |
| Gwarancja i ceny | |
| Gwarancja | 7 lat / 150 000 km; komponenty wysokonapięciowe: 8 lat / 160 000 km |
| Przeglądy | zgodnie z książką serwisową (brak danych w cenniku) |
| Cena brutto wersji Prestige (zł) | 105 900 |
* dane producenta






















































