środa, 30 września, 2026
Strona głównaAktualnościFulfilio: 10 krajów zainteresowanych polską logistyką

Fulfilio: 10 krajów zainteresowanych polską logistyką

Polska jest dla zagranicznych e-commerce’ów kolejnym rynkiem sprzedaży. Dodatkowo również bazą logistyczną do obsługi klientów w wielu państwach jednocześnie. W zestawieniu Fulfilio jest 10 rynków, które interesują się Polską jako miejscem lokowania zapasu i prowadzenia dalszej ekspansji.

Za atrakcyjnością Polski stoi jej położenie i rozbudowana infrastruktura. Z perspektywy e-commerce sama powierzchnia magazynowa jest jednak tylko jednym z elementów kalkulacji. Przy wyborze lokalizacji liczą się łącznie koszt ostatniej mili, czas dostawy, dostępność metod doręczenia, koszt i sprawność obsługi zwrotów oraz możliwość obsługi wielu rynków z jednego zapasu. Zestawienie Fulfilio ma charakter ekspercki i obejmuje 10 rynków, z których firmy wykazują zainteresowanie Polską jako rynkiem docelowym lub bazą logistyczną do dalszej ekspansji w Europie.

– Jeszcze kilka lat temu Polska pojawiała się w rozmowach z zagranicznymi firmami e-commerce przede wszystkim jako kolejny rynek, na którym warto rozpocząć sprzedaż. Dzisiaj coraz częściej pytanie brzmi inaczej: gdzie ulokować towar, żeby z jednego magazynu efektywnie obsługiwać Polskę, Niemcy, Czechy, kraje bałtyckie czy Skandynawię. W takim modelu Polska ma kilka istotnych przewag: duży rynek wewnętrzny, centralne położenie, rozwiniętą infrastrukturę magazynową i dostęp do szerokiej sieci przewoźników. Na podstawie naszych rozmów i realizowanych projektów wskazaliśmy dziesięć rynków, z których zainteresowanie takim rozwiązaniem obserwujemy szczególnie często – mówi Rafał Kuczmarski, dyrektor sprzedaży Fulfilio.

Wielka Brytania. Brexit zmienił logistykę sprzedaży do UE

Wielka Brytania jest rynkiem szczególnie widocznych w zestawieniu Fulfilio. Po Brexicie sprzedaż do klientów w Unii Europejskiej wiąże się z formalnościami celnymi i odmiennymi zasadami VAT. Dlatego przy większej skali wysyłanie każdej paczki bezpośrednio z Wielkiej Brytanii może być mniej efektywne operacyjnie. Alternatywą jest zbiorcze wprowadzenie towaru na rynek UE. utrzymywanie zapasu w unijnym magazynie i dalsza dystrybucja już wewnątrz wspólnego rynku. Taki model może ograniczać liczbę operacji celnych na poziomie pojedynczych zamówień, skracać czas dostawy oraz upraszczać obsługę zwrotów. Polska daje przy tym możliwość obsługi nie tylko lokalnego rynku, ale również DACH, CEE, krajów bałtyckich, Beneluxu i innych państw UE z jednego stocku.

– Wielka Brytania jest szczególnym przypadkiem, ponieważ Brexit bardzo wyraźnie zmienił ekonomikę sprzedaży do Unii Europejskiej. Przy odpowiedniej skali bardziej efektywne może być zbiorcze wprowadzenie towaru na rynek UE i utrzymywanie zapasu już wewnątrz Unii, a następnie realizowanie zamówień bezpośrednio z europejskiego magazynu. Upraszcza to późniejszą dystrybucję, skraca czas dostawy i ułatwia obsługę zwrotów. Polska jest w tym modelu interesująca również dlatego, że jeden magazyn może obsługiwać nie tylko polskich klientów, ale jednocześnie wiele innych rynków europejskich – mówi Rafał Kuczmarski, dyrektor sprzedaży Fulfilio.

Litwa, Estonia i Łotwa. Z Bałtyku na większe rynki

W zestawieniu znalazły się również Litwa, Estonia i Łotwa. To niewielkie, ale bardzo cyfrowe rynki, na których firmy stosunkowo szybko szukają dalszego wzrostu poza granicami własnego kraju. E-sprzedaż prowadzi tu 43% litewskich przedsiębiorstw, najwięcej w całej UE. Bliskość geograficzna i dobre połączenia transportowe sprawiają, że Polska może być dla firm z Bałtyku dużym rynkiem ekspansji, jak i bazą do szerszej obsługi Europy. Z jednego zapasu można budować sprzedaż nie tylko w CEE, ale także w DACH, Beneluksie czy Skandynawii, ograniczając potrzebę utrzymywania osobnych stocków na wielu rynkach.

Bułgaria i Rumunia. Rosnące rynki patrzą dalej na Europę

Bułgaria i Rumunia to dwa kolejne rynki uwzględnione w zestawieniu Fulfilio. Dane rynkowe pokazują przede wszystkim ich szybki rozwój. W Bułgarii udział osób w wieku 16-74 lata kupujących online wzrósł z 31% w 2020 r. do 50% w 2024 r. Natomiast w Rumunii z 38% do 56%. Fulfilio obserwuje, że rozmowy z firmami i realizowane projekty wskazują na rosnące zainteresowanie Polską. Także jako rynkiem i bazą do dalszej ekspansji. Dla rozwijających się marek z obu krajów polski magazyn może skracać drogę do klientów w Europie Centralnej i Zachodniej. Dodatkowo pozwalać efektywniej obsługiwać kilka rynków z jednego zapasu.

Dania. Dojrzały e-commerce szuka skali

Dania to jeden z najbardziej rozwiniętych cyfrowo rynków UE. E-sprzedaż prowadzi tu 39% duńskich przedsiębiorstw. To drugi najwyższy wynik po Litwie. Co więcej, sprzedaż elektroniczna odpowiada za 33% obrotów duńskich firm, przy średniej unijnej na poziomie 19%. W przypadku tak dojrzałego rynku znaczenie ma nie tylko wejście do Polski, ale ekonomika obsługi całego regionu. Lokalizacja części zapasu w Polsce może skrócić czas dostawy do CEE i DACH. Także zwiększyć dostępność lokalnych metod doręczenia i ułatwić zwroty, przy jednoczesnym zachowaniu sprawnej obsługi Skandynawii.

Chiny. Polska bramą do europejskiego klienta

Chiny są kolejnym rynkiem, w którego przypadku wykorzystanie Polski jako europejskiej bazy logistycznej jest już widoczne w skali największych platform. W grudniu 2025 r. SHEIN uruchomił pod Wrocławiem swój główny europejski hub logistyczny. Ma on obsługiwać ponad 100 mln klientów na kontynencie, a docelowa powierzchnia operacji firmy w regionie ma sięgnąć 740 tys. mkw. Chińskie firmy są coraz aktywniejszym źródłem popytu na magazyny w Europie. Tak w sektorach automotive, jak i e-commerce. Z perspektywy handlu internetowego kluczowe jest przesunięcie zapasu bliżej klienta końcowego. Dzięki temu można skrócić czas ostatniej mili, korzystać z lokalnych sieci przewoźników i sprawniej organizować zwroty.

– W przypadku firm z Azji widzimy jeszcze inny model. Przy rosnącej skali sprzedaży w Europie coraz większego znaczenia nabiera utrzymywanie części zapasu już na terenie Unii Europejskiej. Bliżej końcowego klienta. Pozwala to skrócić czas dostawy, korzystać z lokalnych sieci kurierskich i znacznie sprawniej obsługiwać zwroty. Polska może być w takim modelu regionalnym lub europejskim hubem obsługującym wiele krajów jednocześnie. Dotyczy to przede wszystkim firm chińskich, ale podobny potencjał widzimy również w przypadku innych rozwijających się na rynku europejskim marek azjatyckich – mówi Rafał Kuczmarski, dyrektor sprzedaży Fulfilio.

Portugalia i Hiszpania. Drugi magazyn bliżej CEE i DACH

W zestawieniu znalazły się także Portugalia i Hiszpania. Dla firm z Półwyspu Iberyjskiego Polska nie jest naturalną bazą do obsługi wyłącznie Europy Zachodniej. Jednak sytuacja zmienia się wraz z rozwojem sprzedaży w CEE i DACH. Przy odpowiedniej skali drugi magazyn w Polsce może wyraźnie skrócić drogę do klientów w tej części kontynentu. Także poprawić czasy dostaw i cut-off, zwiększyć wybór lokalnych metod doręczenia oraz uprościć obsługę zwrotów. Firma może utrzymywać regionalny stock bliżej klientów z Polski, Czech, Słowacji, Niemiec, Austrii czy krajów bałtyckich. Dodatkowo, w zależności od modelu również efektywnie obsługiwać Benelux i pozostałe rynki UE.

– Z punktu widzenia e-commerce pytanie o lokalizację magazynu nie sprowadza się do stawki za metr kwadratowy. Liczy się całkowity koszt i jakość realizacji zamówienia. To koszt ostatniej mili, czas dostawy, godzina cut-off, dostępność metod doręczenia, sprawność i koszt zwrotów oraz to, ile rynków można efektywnie obsługiwać z jednego stocku. Polska jest atrakcyjna wtedy, gdy wszystkie te elementy łącznie pozwalają poprawić ekonomikę operacji i doświadczenie klienta. Dlatego coraz częściej nie patrzymy na polski magazyn jako zaplecze dla jednego kraju. Ale jako bazę do obsługi CEE, DACH, Beneluxu, Skandynawii i innych rynków UE – podsumowuje Rafał Kuczmarski, dyrektor sprzedaży Fulfilio.

Powiązane artykuły

OBSERWUJ NAS!

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram
Tiktok

 

CZYTAJ NAJNOWSZY NUMER

Zapisz się do newslettera


Zrównoważony rozwój

Opinie

Po godzinach

Zapowiedź