29 września przypada Dzień Kuriera i Przewoźnika. Z tej okazji DPD Polska oddaje głos tym, którzy na co dzień dostarczają nam przesyłki.
Marek dostarczaniem przesyłek zajmuje się już ponad trzy dekady i pamięta czasy, gdy cały Kraków obsługiwało zaledwie trzech kurierów. Rafał w weekendy zamiast paczek niesie pomoc i wsparcie pacjentom Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie oraz szansę na wyczekiwany spacer psom ze schroniska dla zwierząt na Paluchu. Z kolei Kamil po skończonej trasie jedzie prosto do studia, które sam zbudował od podstaw, i nagrywa własne utwory.
200 kurierów w miejsce 3
Swój pierwszy dzień na trasie Marek wspomina z przymrużeniem oka, bo od tamtej pory minęło już ponad 30 lat. Samochód był dużo mniejszy, taki pick-up. Paczek było mniej, a rejony zdecydowanie większe. Cały Kraków razem z okolicznymi miejscowościami mieliśmy podzielony pomiędzy trzech kurierów – opowiada. Dziś w jednym tylko krakowskim oddziale DPD pracuje ich ponad 200.
Przez te lata zmienił się też sam charakter pracy. Na początku Marek pokonywał 300–400 km dziennie i miał 30–40 punktów doręczeń. Dziś kurierzy z jego zespołu przejeżdżają w tym czasie około 30 km. Na krótkim odcinku, takim jak np. ulica Wrocławska w Krakowie, zatrzymują się nawet sto razy. Kurier przestał więc być przede wszystkim kierowcą. Dziś jest doręczycielem, który musi sporo chodzić. – Niedawno zastępowałem jednego z kurierów, który był na urlopie. Telefon naliczył mi w czasie jednego dnia 16 kilometrów „na nogach”, czyli ponad 20 tysięcy kroków i 80 pięter zdobytych – mówi Marek.
Dziś Marek, jako podwykonawca DPD, prowadzi własną działalność gospodarczą i pracuje z własnym zespołem kurierów. Nowym osobom w zawodzie powtarza jedną radę: – Dbaj o porządek. Paczki trzeba układać na samochodzie według trasy, żeby każdą dało się szybko znaleźć, a potem jechać i dostarczać je po kolei, bez skakania: tu doręczę, tam przejadę. To znacznie ułatwia pracę.
Paczki i schronisko
Rafał od ponad 10 lat co niedzielę jest wolontariuszem w warszawskim schronisku na Paluchu. Zaczęło się przypadkiem, gdy koleżanka poprosiła go o pomoc przy wyprowadzaniu psów. Zajmuje się zwierzętami, które na początku są wycofane albo nieufne wobec ludzi. Najbardziej motywuje świadomość, że pies, który przy pierwszym spotkaniu chował się w budzie, po pewnym czasie trafia na czyjąś kanapę, zyskuje dom i opiekunów – mówi.
Praca kuriera i wolontariat w schronisku świetnie się uzupełniają. Kondycja z pracy przydaje się na spacerach, bo niewybiegany pies ze schroniska potrafi dać w kość bardziej niż trzydziestokilogramowa paczka. Doświadczenie ze schroniska przydaje się z kolei na trasie. – Psy klientów w całym moim rejonie naprawdę mnie lubią. Do odbiorców idę z paczkami, a do ich psów ze smakołykami. Cieszy się i klient, i jego pies – przyznaje.
Z kolei soboty Rafał spędza w Narodowym Instytucie Onkologii jako wolontariusz fundacji „Dobrze, że jesteś”. Czasem przynosi pacjentom kawę albo drożdżówkę z bufetu, czasem pomaga przesiąść się na wózek, a czasem po prostu rozmawia. Tu nie da się wcześniej ułożyć scenariusza na spotkanie. Otwieram drzwi na salę chorych, mówię: „Dzień dobry, czy mogę w czymś państwu pomóc?” i dopiero po odpowiedzi wiem, co mnie czeka – opowiada. Dodaje, że na oddziałach jest – wbrew pozorom – dużo radości, bo wielu pacjentów wraca do zdrowia.
Muzyka po godzinach
Kamil jest jednym z bohaterów tegorocznej kampanii DPD Polska „Pracuj w swoim rytmie”. Dla niego to hasło ma bardzo dosłowne znaczenie. – Pracuję w swoim rytmie i dzięki tej pracy mogę rozwijać swoje marzenia, czyli tworzenie piosenek. To największy plus tej pracy – mówi.
Muzyka towarzyszy mu przez cały dzień. W drodze do magazynu i na rejon słucha podkładów, a w głowie układa do nich teksty. – Kiedy słucham muzyki, lepiej mi się pracuje – przyznaje. Po skończonej trasie szybko coś je i jedzie do studia, które zbudował od podstaw i w którym spędza większość wolnego czasu. Jego utworów można posłuchać na YouTube, Spotify i Apple Music, gdzie jest obecny pod pseudonimem Grechu.
– Na co dzień mówiąc o kurierach najczęściej mówimy o liczbach: przesyłkach, automatach paczkowych, kilometrach tras, liczbie sortowni, trendach rynkowych itp. Dzień Kuriera to dobra okazja, żeby pokazać ludzi, którzy za tymi liczbami stoją, wykonując swoją codzienną pracę. Piękne historie Marka, Rafała i Kamila pokazują, że kurier to ktoś, kto doskonale zna swoją okolicę, pomaga innym i ma pasje, o których często nie mamy pojęcia, kiedy odbieramy paczkę – przyznaje Martyna Kurkowska-Trzmiel, Kierowniczka ds. Public Relations w DPD Polska.
29 września, w dniu św. Gabriela Archanioła, patrona kurierów i doręczycieli, branża świętuje Dzień Kuriera i Przewoźnika. Firmy kurierskie obchodzą go od 2004 roku, żeby zwrócić uwagę na zawód, bez którego trudno dziś wyobrazić sobie funkcjonowanie naszego współczesnego świata. Kuriera widujemy zwykle przez kilkanaście sekund, między dzwonkiem domofonu a potwierdzeniem odbioru. Historie Marka, Rafała i Kamila pokazują, że to wystarczająco długo, żeby kogoś poznać, ale zdecydowanie za krótko, żeby dowiedzieć się, kim jest poza trasą. Może więc warto przy najbliższym odbiorze zamienić z kurierem o jedno zdanie więcej niż zwykle…







