Odzyskiwanie należności bywa zmorą. Przewoźnik czekający na zapłatę 1800 euro za fracht do Hiszpanii staje przed istotnym wyborem. Może pozwać dłużnika i zamrozić kolejne tysiące złotych na opłaty sądowe, tłumaczenia i pełnomocnika. Może też skorzystać z mechanizmu niedocenianego, a istniejącego i w prawie krajowym i w unijnym. Mowa o windykacji polubownej, której koszt przenoszony jest na dłużnika.
Podstawą do zastosowania windykacji polubownej jest art. 10 ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych i jego odpowiedniki w całej UE.
Prawo działające z automatu
Ustawa z 8 marca 2013 roku daje wierzycielowi prawo do rekompensaty automatycznie – bez wezwania i bez wykazywania szkody – z chwilą, gdy dłużnik popada w opóźnienie. Sąd Najwyższy przesądził to jednoznacznie w uchwale III CZP 94/15, wskazując, że rekompensata należy się z mocy samego prawa. Przepisy te są stopniowane: to 40, 70 lub 100 euro w zależności od wartości faktury.
Jak mówi Karol Wojtowski z Pactus.eu, prawdziwa siła tego mechanizmu tkwi jednak w ustępie drugim. Wierzycielowi przysługuje również zwrot kosztów odzyskiwania należności przewyższających ten ryczałt. Jeżeli przewoźnik zleca sprawę profesjonalnej firmie windykacyjnej, jej prowizja może zostać w całości przeniesiona na dłużnika. To dłużnik ostatecznie płaci za to, że nie uregulował rachunku w terminie.
Standard w całej Unii
Polska ustawa implementuje dyrektywę 2011/7/UE, której art. 6 nakłada na wszystkie państwa członkowskie obowiązek zapewnienia wierzycielowi zarówno ryczałtu, jak i zwrotu kosztów ponad tę kwotę. Analogiczne mechanizmy działają więc wszędzie tam, gdzie jeżdżą polscy przewoźnicy: we Francji (art. L441-10 Code de commerce), we Włoszech (dekret legislacyjny 231/2002), w Hiszpanii (Ley 3/2004). Mechanizm działa nawet poza Unią – w Wielkiej Brytanii obowiązuje Late Payment of Commercial Debts (Interest) Act 1998 z ryczałtem 40/70/100 funtów i zwrotem kosztów ponad ryczałt. Brexit niczego tu nie zepsuł.
Model „dłużnik płaci za windykację” ma zatem jednolitą podstawę prawną praktycznie na całym kontynencie. I nie jest to konstrukcja teoretyczna: wyspecjalizowane firmy z sektora TSL stosują go na co dzień.
„Pactus.eu wywodzący się z grupy Trans.eu, prowadzi windykację polubowną na koszt dłużnika w 19 krajach: w Polsce, Niemczech, Rumunii, na Słowacji, Litwie, w Wielkiej Brytanii, we Włoszech, Francji, Hiszpanii, Bułgarii, Belgii, na Łotwie, w Estonii, na Węgrzech, w Austrii, Chorwacji, Portugalii, Czechach i w Luksemburgu – na niemal wszystkich głównych kierunkach europejskiego transportu drogowego” – dodaje Karol Wojtowski.
Sąd za granicą, czyli rachunek, który boli zanim zapadnie wyrok
Dochodzenie należności od zagranicznego dłużnika przed sądem oznacza:
- Koszty z góry. Opłata sądowa (w Polsce co do zasady 5% wartości sporu), pełnomocnik, zaliczki. Wszystko to płatne przed rozstrzygnięciem, ze zwrotem dopiero po prawomocnym wyroku i skutecznej egzekucji. Przy marżach operacyjnych 2–4% zamrożenie kilku tysięcy złotych dla należności wartej 1500 euro bywa zabójcze dla płynności. W przypadku windykacji polubownej w Pactus.eu płacisz prowizję tylko za odzyskane środki, po czym przenoszona jest w postaci noty obciążeniowej na Twojego dłużnika.
- Tłumaczenia i doręczenia. Spór transgraniczny wymaga tłumaczeń przysięgłych zlecenia, listu CMR i korespondencji -koszty potrafią sięgnąć kilkunastu procent wartości roszczenia. Doręczanie pism w trybie rozporządzenia 2020/1784 trwa tygodniami, a bywa, że miesiącami.
- Czas. Realny horyzont uzyskania tytułu wykonawczego to 12–24 miesiące, a potem egzekucja w obcej jurysdykcji, według obcych procedur. Windykacja polubowna prowadzona przez negocjatora w języku dłużnika zamyka skuteczne sprawy w tygodniach.
- Ryzyko jurysdykcyjne. Art. 31 Konwencji CMR i jego relacja do rozporządzenia Bruksela I bis sprawiają, że wybór właściwego sądu bywa nieoczywisty – a błąd oznacza przegraną z przyczyn formalnych.
- Relacje handlowe. Pozew niemal zawsze kończy współpracę, a w TSL dłużnikiem bywa spedycja, z którą przewoźnik chce dalej jeździć. Windykacja polubowna pozwala odzyskać pieniądze bez spalenia mostów – a fakt, że jej koszt obciąża dłużnika, działa dyscyplinująco.
Rachunek ekonomiczny
Jak mówi ekspert z Pactus.eu – “Typowa wierzytelność w transporcie to 500–3 000 euro. Łączny koszt procesu transgranicznego często zbliża się do wartości wierzytelności, a bywa, że ją przekracza – i dłużnicy doskonale o tym wiedzą. Na tej kalkulacji opiera się patologia „kredytowania się przewoźnikiem”. Windykacja polubowna z przeniesieniem kosztów na dłużnika odwraca ją: wierzyciel nie ponosi kosztów wejścia, a opłacalność zwlekania z płatnościami znika.”
Gdy dłużnik konsekwentnie odmawia zapłaty lub gdy usługa rzeczywiście nie została wykonana należycie, droga sądowa może stać się koniecznością. Warto jednak spojrzeć na praktykę: ze względu na rozbudowane zlecenia transportowe i trudności, z jakimi mierzy się branża, znaczna część faktur trafiających do windykacji jest – zdaniem strony zobowiązanej do zapłaty – sporna. Tymczasem doświadczenie Pactus.eu pokazuje, że w około 70% takich spraw profesjonalna windykacja potrafi skutecznie oddalić zarzuty, powołując się na nadrzędność przepisów bezwzględnie obowiązujących, i odzyskać środki bez angażowania sądu. Rzecz w tym, by windykacja sądowa była wyborem z konieczności – a nie pierwszym odruchem.
“Ustawodawca dał wierzycielom narzędzie skrojone na miarę problemów TSL tj. zagranicznych dłużników i chronicznych zatorów płatniczych.Windykacja polubowna łączy szybkość, brak bariery językowej i szansę na zachowanie relacji handlowej, a jej koszty ustawa każe ponosić temu, kto opóźnienie spowodował. Kto nie płaci w terminie, powinien ponosić konsekwencje. Prawo mówi to wprost, wystarczy z niego korzystać” – komentuje Karol Wojtowski.







