Ataki dronów na statki handlowe u wybrzeży Bułgarii i Rumunii nie ograniczyły na razie serwisów morskich do Konstancy i Burgas. Rohlig SUUS Logistics wskazuje jednak alternatywne trasy dostaw: morskie, lądowe i lotnicze, które pozwalają utrzymać przepływ towarów przy zakłóceniach na Morzu Czarnym.
Niedawne ataki dronów na statki handlowe u wybrzeży Bułgarii i Rumunii to kolejny sygnał zawirowań na ważnych szlakach transportowych. Jak dotąd nie przełożyły się one na ograniczenia w serwisach morskich do rumuńskiej Konstancy ani bułgarskiego Burgas. Incydenty pokazują jednak, jak szybko mogą zmienić się warunki na szlaku. Dlatego firmy obsługujące oba rynki muszą brać pod uwagę scenariusz, w którym dostęp do głównego portu stanie się trudniejszy.
– Najbezpieczniej jest przygotować alternatywne trasy, zanim okażą się potrzebne – mówi Dragos Boranda, dyrektor zarządzający Rohlig SUUS Logistics Romania.
Koper i Pireus zamiast Konstancy
Pierwszą z opcji jest słoweński Koper nad Adriatykiem, gdzie Rohlig SUUS Logistics ma własny oddział. W 2025 r. terminal kontenerowy tego portu przeładował rekordowe 1,27 mln TEU. To wynik o 12% wyższy niż rok wcześniej. Ponadto w marcu oddano do użytku drugi tor na linii kolejowej Divača–Koper. Po osiągnięciu pełnej sprawności ponad dwukrotnie zwiększy on przepustowość połączenia kolejowego ze słoweńskim portem. Kolejną możliwością jest natomiast grecki Pireus, położony na głównym szlaku żeglugowym Azja–Europa.
Inną drogą są porty na północy kontynentu. Obsługują one bezpośrednie serwisy oceaniczne z Azji i mają połączenia kolejowe z Europą Środkowo-Wschodnią. W tym wariancie ładunki docierają zatem do Rumunii i Bułgarii wyłącznie drogą lądową. Szybko rośnie przy tym znaczenie Gdańska. W pierwszej połowie 2026 r. terminal kontenerowy Baltic Hub przeładował prawie 1,6 mln TEU, czyli o 23% więcej rok do roku. Z kolei wśród portów zachodnioeuropejskich w grę wchodzą Hamburg i Bremerhaven w Niemczech oraz Rotterdam w Holandii.
– Dobieramy serwisy do potrzeb każdego klienta tak, by trasa najlepiej odpowiadała jego ładunkowi pod względem kosztów, czasu tranzytu i niezawodności – zauważa Dragos Boranda.
Fracht lotniczy dla pilnych przesyłek – alternatywne trasy dostaw
Alternatywą pozostaje również fracht lotniczy, zwłaszcza w przypadku przesyłek o wysokiej wartości i wrażliwych na czas. Pierwszym wyborem jest Bukareszt jako lokalna brama. W pierwszym kwartale 2026 r. wolumen cargo na rumuńskich lotniskach wzrósł rok do roku o ponad 13%. Dodatkową przepustowość zapewnia natomiast Budapeszt, największy hub cargo w regionie. W 2025 r. obsłużył on ponad 426 tys. ton ładunków. Również tam SUUS ma własny oddział.
Odporność łańcucha dostaw oznacza także utrzymywanie zapasów bliżej rynku. Według Rohlig SUUS Logistics klienci wykazują zainteresowanie takim rozwiązaniem. W Rumunii operator prowadzi składowanie, co-packing i inne usługi wartości dodanej, a także obsługę celną. Dzięki temu firmy mogą trzymać zapas bezpieczeństwa blisko odbiorców na wypadek opóźnienia dostawy morskiej.
– Zapewnienie odporności operacji logistycznych jest dziś jednym z najważniejszych priorytetów firm – podkreśla Dragos Boranda.
Dywersyfikacja przed eskalacją
Rumunia i Bułgaria nie muszą więc polegać wyłącznie na portach czarnomorskich. Trasy zapasowe trzeba jednak zaplanować z wyprzedzeniem, zanim zakłócenia na danym korytarzu odbiją się na harmonogramach dostaw.
– Firmy, które już zdywersyfikowały opcje transportowe, będą w lepszej pozycji, jeśli sytuacja w regionie Morza Czarnego bardziej się zaostrzy – komentuje Dragos Boranda.






