piątek, 24 maja, 2024
Strona głównaAktualnościPaweł Baranowski, Renault: W 2023 rok weszliśmy z dużym portfelem zamówień

Paweł Baranowski, Renault: W 2023 rok weszliśmy z dużym portfelem zamówień

Renault kolejny rok z rzędu zdobyło pozycję lidera na rynku pojazdów dostawczych w Polsce, a Master cały czas jest najlepiej sprzedającym się dostawczakiem w naszym kraju. O rynku pojazdów dostawczych i zmianach na nim zachodzących rozmawiamy z Pawłem Baranowskim, marketing managerem w Renault Polska.

W 2022 r. Renault zanotowało spadek swojej sprzedaży o 6%. Z czego to wynikało?

Krótko mówiąc – podaż nie nadążała za popytem. Problemy z dostępnością komponentów powodowały opóźnienia w produkcji, czego efektem była niska dostępność pojazdów. W rok 2023 weszliśmy z bardzo dużym portfelem zamówień na pojazdy dostawcze.

Ja długo trzeba dziś czekać na Kangoo, Trafica i Mastera?

Dzisiaj najdłużej trzeba czekać na Trafica, dostawy będą realizowane pod koniec tego roku, a nawet na początku 2024. Na Kangoo około 3 miesięcy i podobnie Mastera, ale tu terminy są uzależnione od wersji.

W zeszłym roku rynek zanotował spadek sprzedaży na poziomie 16%. Biorąc pod uwagę sytuację, z jaką mieliśmy do czynienia: to dużo, mało, umiarkowanie?

Ciężko to ocenić. Gdy dostępność pojazdów była niczym niezakłócona, efekt sprzedaży w rejestracjach był widoczny w ciągu 3 miesięcy. W minionym roku i jeszcze na początku tego, portfel był wypadkową z całego roku pracy. Trudno więc ocenić poprzedni rok, bo nie wiemy, jak wygląda cały portfel zamówień na rynku. Na pewno spora część pojazdów zamówionych w 2022 r. została dostarczona w tym roku, również zakłócając obecne wyniki sprzedaży. Gdybyśmy jako Renault dysponowali dodatkowym 1,5 tysiącem samochodów dostawczych w minionym roku, o tyle wyższa byłaby liczba dostarczonych przez nas pojazdów w 2022 r. Mieliśmy na nie zamówienia. Jak to wyglądało u konkurencji, tego nie wiem, ale można się domyślać, że podobnie. Ocena sytuacji rynkowej jest więc dzisiaj trudna.

Gdyby dostępność pojazdów dostawczych nie była zakłócona, jak wyglądałby rynek?

Moim zdaniem rynek zanotowałby spadek, ale na poziomie około 5 do 8%. Widać już było pewne spowolnienie. Szczególnie w drugiej połowie i pod koniec roku można było obserwować zawahanie klientów. Zmieniające się warunki ekonomiczne powodowały, że firmy zaczęły się wstrzymywać z decyzjami związanymi z zakupem nowych pojazdów dostawczych. Na początku tego roku nadal nie było widać odbicia. Klienci przyjmowali postawę bardzo zachowawczą.

Czy to się mieniło? Jak to wygląda obecnie?

Aktualnie sytuacja niewiele się zmieniła. Klienci wstrzymują zakupy, zaczęły pojawiać się samochody na składach.

Jakie pojazdy dostawcze Renault były najczęściej kupowane w 2022 r.?

Oczywiście Mastery, mniej więcej po połowie furgony i podwozia pod zabudowy. Cały czas królował transport długodystansowy, chociaż zauważamy tutaj już tendencję spadkową. W przypadku pojazdów modyfikowanych, sporo wykonaliśmy zabudów przystosowanych do przewozu osób niepełnosprawnych – tutaj najczęściej dotyczy to Traficów. Trafic w wersji osobowej w ubiegłym roku wysunął się na pozycję lidera segmentu z 30% udziałem w tym rynku. Trafic w wersji użytkowej zajął też wysoką, drugą pozycję w swoim segmencie, ale to też wynika z ograniczonej dostępności tych pojazdów w minionym roku.

Dlaczego zainteresowanie pojazdami dostawczymi dostosowanymi do transportu długodystansowego spada?

Wpływa na to wiele czynników. Jednym z nich jest niepewność co do tego, co się będzie działo na rynku. Wchodzą nowe przepisy, w 2026 r. zaczną obowiązywać inteligentne tachografy, co wzbudza pewien niepokój u przewoźników. W 2021 r. i na początku 2022 firmy wiedziały, że jeżeli okres finansowania samochodu będzie trwał 3 lata, to do momentu zmian, jeszcze będą mogły spokojnie eksploatować te pojazdy. Dzisiaj, kiedy już wiadomo, że kupując nowy pojazd, będą musieli również korzystać z tachografów, zaczynają się zastanawiać, czy rzeczywiście tych samochodów potrzebują. Kolejnym elementem jest spadek liczby zleceń w transporcie międzynarodowym.

Jak kształtuje się sprzedaż elektrycznych dostawczaków? Jaki procent sprzedaży stanowią w tym roku?

Aktualnie obserwujemy bardzo niski popyt na samochody dostawcze w wersjach elektrycznych. Po pierwszych miesiącach ich udział wynosi 3,8% rynku, a w dużej części wynika on z kilku większych kontraktów flotowych.

Czy program „Mój elektryk” odniósł zamierzony skutek?

Nic nie wskazuje na to, aby aktualnie istniała korelacja pomiędzy popytem na elektryczne samochody dostawcze a programem dopłat. Zresztą poziom wykorzystania programu jest niezbyt wysoki.

Jaki będzie ten rok na rynku pojazdów dostawczych?

Moim zdaniem jeszcze na lekkim spadku. Złożą się na to dwa czynniki. Zawahania klientów, chyba, że znacząco poprawią się warunki ekonomiczne. Oraz zawirowania w dostawach pojazdów, które miały miejsce jeszcze na początku roku w związku z przestojami w fabrykach. Borykamy się jeszcze z pewnymi brakami komponentów.

Czy to cały czas jest efekt pandemii, czy na pandemię nałożyły się dodatkowe problemy wynikające z wojny na Ukrainie?

Nakładają się tu oba efekty.

Czego zatem możemy się spodziewać w 2024 r.?

Na pewno należy oczekiwać poprawy dostępności, a zatem możliwości wyboru nowych pojazdów. Wiemy już, że pojawią się nowi gracze, zarówno w tradycyjnych spalinowych, jak i elektrycznych segmentach rynku.

W gamie Renault należy spodziewać się debiutu nowego modelu, elektryfikacji we wszystkich segmentach rynku, ale też ciągłego ulepszania naszej oferty produktowej i handlowej, aby zyskiwać zaufanie wśród kolejnych klientów i wzmacniać pozycję lidera – zarówno w sprzedaży, jak i transformacji rynku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Dziewicka

Powiązane artykuły

OBSERWUJ NAS!

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram
Tiktok

 

CZYTAJ NAJNOWSZY NUMER

Zapisz się do newslettera


Zrównoważony rozwój

Opinie

Po godzinach

Zapowiedź