Tegoroczny Rajd Dakar w kategorii ciężarówek wygrał Vaidotas Žala. Na drugim
miejscu był Aleš Loprais, co zakrawa na bolesną ironię losu.
Aleš Loprais wystartował w Dakarze po raz dwudziesty. Przez większość czasu związany z Tatrą, a potem Pragą, od ubiegłego roku jeździ IVECO. Jego wuj Karel Loprais wygrał w tym rajdzie sześciokrotnie w latach 1988–2001. Aleš stanął na podium trzy razy, ale nigdy na pierwszym miejscu. Tymczasem Vaidotas Žala, który dopiero drugi raz pokonał trasę Dakaru za kierownicą ciężarówki, wywalczył sobie pierwsze miejsce.
– Dakar to przedziwna bestia – stwierdził Vaidotas Žala. – Jeden błąd może cię kosztować wszystko. Mieliśmy szczęście, że nie popełniliśmy pomyłki. Myślę, że konsekwencja zapewniła nam zwycięstwo.

Trzy…
Rajd Dakar odbywał się od 3 do 17 stycznia 2026 roku w Arabii Saudyjskiej. Trasa miała długość bez mała 8000 km, z czego 4880 km zajęły odcinki specjalne. Na starcie stanęło 317 kierowców i załóg, do mety dojechało 242. Na 45 ciężarówek rajd ukończyły 22. W każdej ciężarówce są trzy osoby: kierowca, pilot i mechanik.

Po dniu odpoczynku, przypadającym na 10 stycznia na starcie do siódmego etapu stanęło 40 pojazdów ciężarowych. W ciągu następnych dni żadna nie odpadła z rywalizacji. Do prawdziwej hekatomby doszło na sam koniec, po 13. etapie.
Początek rajdu należał do Mitchela van den Brinka: – Mieliśmy bardzo dobry Dakar w 2025. Zakończyliśmy go na drugim miejscu. Nasz cel został osiągnięty, ale oczywiście, gdy jesteś na podium, chcesz wygrać! – powiedział na starcie.
W ubiegłym roku był najmłodszym kierowcą jadącym ciężarówką. W tym zajmował na pierwszych etapach pierwszą lub drugą pozycję. Dopiero 14 stycznia na 10. etapie w dniu swoich 24. urodzin spadł na trzecie miejsce, które utrzymał do końca.
– Ciężarówka dawała radę, tylko zawieszenie kabiny już nie wytrzymywało – powiedział po piątym etapie wieńczącym wyczerpujący, 48-godzinny maraton z noclegiem na pustyni. Musiał zwolnić, żeby dojechać do mety. Jako zawodnik wykazał się dojrzałością, a to dobrze wróży w kolejnych startach. Na razie musiał zadowolić się trzecim miejscem, ale zapowiada, że wróci na rajd w przyszłym roku.
…dwa…
– Wierzymy, że możemy wygrać i tego się trzymamy! – zapowiadał na starcie Aleš Loprais. – Mamy zupełnie nową ciężarówkę z krótszym przodem i większymi kątami (natarcia i zejścia – przyp. red.), co ułatwia wjeżdżanie pod górę. Ulepszyliśmy również układ kierowniczy, zawieszenie, podwozie i kilka innych elementów. Miło mieć w 100% czeski zespół. Wszystko działa lepiej, szybciej i atmosfera jest zawsze dobra, gdy pochodzicie z tego samego kraju.

Zaraz potem Loprais wygrał pierwszy etap. W ubiegłym roku z Lopraisem jechał polski mechanik, Darek Rodewald, doświadczony „dakarowiec”, który nie raz stawał na podium w barwach zespołu De Rooy. Ciekawe, co się wydarzyło, że w tym roku Czech był tak zadowolony, że jedzie z rodakami. Po szóstym etapie nadal był pełen werwy, choć odczuwał już silny napór Mitchela van der Brinka i Vaidotasa Žali… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 1-2/2026.







