Firmy transportowe w Polsce upadają nie z powodu braku zleceń, ale sposobu, w jaki są one rozliczane. Płynność finansowa ciągnie przewoźników drogowych w dół. W dobie zawirowań geopolitycznych jest największym czynnikiem ryzyka.
Przewoźników nie stać na ponoszenie bieżących kosztów operacyjnych. Krótsze terminy płatności powinny więc być standardem, bo są elementem stabilności całego łańcucha dostaw, a nie wyjątkiem od reguły.
Z raportu Faktura.pl wynika, że sektor usług transportowo-logistycznych ma obecnie najdłuższe terminy płatności w całej gospodarce. Średnio wynoszą od 21 dni do nawet 42 dni i więcej. Ponadto mimo dobrej koniunktury gospodarczej, terminy te nie ulegają skróceniu. Wręcz uległy wydłużeniu.
– Wydłużanie się terminów płatności pokazuje, że nie mamy do czynienia z przejściowym zjawiskiem. To utrwalona praktyka rynkowa. Model rozliczania od lat opiera się na odroczonych płatnościach. Oznacza to, że pomiędzy czasem wykonania usługi a otrzymaniem wynagrodzenia powstaje duża luka finansowa. To ona obciąża dziś małe i średnie firmy transportowe – mówi Mirosław Andrzejewski.

Terminy płatności i płynność
Luka finansowa powoduje utratę płynności i wpływa na koszty operacyjne. Przewoźnik musi ponosić te koszty, bo nie podlegają odroczeniu. Natomiast jego przychód często jest odsunięty w czasie o kilka tygodni.
– W tym modelu przewoźnik realizuje usługę, ale też ją kredytuje. Przy obecnych kosztach i zmienności rynku to przestaje być neutralne. Zaczyna natomiast bezpośrednio wpływać na stabilność firmy. Czas na przebudzenie branży TSL i powiedzenie stop takim praktykom – komentuje Ellina Lolis, dyrektor generalny Berto Polska.
W warunkach rosnących kosztów paliwa, finansowanie operacji przez kilka tygodni dla wielu firm transportowych jest ograniczeniem rozwoju. Niekiedy też warunkiem przetrwania. Brak płynności oznacza również ograniczenie zdolności do realizacji kolejnych zleceń. To także presja na wynagrodzenia kierowców, odsuwanie decyzji i uzależnienie od finansowania zewnętrznego.
– To jest moment, w którym warunki płatności zaczynają wpływać na jakość operacji transportowych. Trzeba powiedzieć stop i przyjrzeć się otoczeniu biznesowemu. Chociaż trend opóźniania płatności jest zauważalny, to nie wszyscy stosują te same praktyki. Warto poszukać solidnego zleceniodawcy – podkreśla Mirosław Andrzejewski z Berto KM Trans.
Stabilność łańcucha dostaw i płynność finansowa
Model wydłużonych płatności nie jest jedynym możliwym. Natomiast relacje biznesowe z rozliczeniami w krótszym czasie jest traktowane jako podstawa współpracy, a nie obszar negocjacji po wykonaniu usługi. Berto KM Trans, jako część francuskiej Grupy Berto, należy do firm, których taki sposób działania jako standard działalności. Grupa realizuje rozliczenia z podwykonawcami w ciągu 7 lub 14 dni. Jeśli tak było uzgodnione, to nawet wcześniej
– To nie jest kwestia wyjątkowych warunków czy specyfiki działalności. To jest decyzja, w jaki sposób budujemy relacje z partnerami. Jeśli chcemy stabilnego łańcucha dostaw, musimy brać odpowiedzialność także za jego stronę finansową – podkreśla ekspert z Berto KM Trans.
Podejścia do współpracy z przewoźnikami, występuje nie tylko w kontekście stawek czy wolumenów. Ważne są również zasady finansowe. Coraz większa część rynku postrzega termin płatności jako jeden z kluczowych parametrów współpracy.
– Przewoźnicy mają pełne prawo oczekiwać krótszych terminów płatności. To nie jest postulat, tylko naturalny element równowagi w relacji biznesowej – podkreśla wiceprezes Berto KM Trans.
Płynność jako wspólna odpowiedzialność
Gdy branża transportowa mierzy się z rosnącą presją kosztową i operacyjną, płynność finansowa nie jest problemem pojedynczych firm. Staje się natomiast elementem wpływającym na funkcjonowanie całego łańcucha dostaw. Coraz częściej sposób rozliczeń decyduje o tym, czy współpraca jest stabilna i długofalowa. Dodatkowo czy wymaga ciągłego zarządzania ryzykiem. Nadszedł czas na przebudzenie i unormowanie płatności w transporcie drogowym towarów.






