piątek, 17 kwietnia, 2026
Strona głównaAktualnościIlona Kącka, Truck Care: firmowe floty coraz częściej napędza prąd

Ilona Kącka, Truck Care: firmowe floty coraz częściej napędza prąd

Firmowe floty do niedawna kojarzyły się z silnikami wysokoprężnymi. Kojarzą się z nimi nadal, ale coraz częściej wybór pada na pojazdy elektryczne. Po pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano w Polsce 56-procentowy wzrost rejestracji elektrycznych samochodów dostawczych. Mowa o wzroście rok do roku, jednak wynik wolumenowy wciąż jest niski i wynosi 563 sztuki.

– Dziś rozmowa o elektrykach we flocie coraz rzadziej dotyczy wyłącznie ekologii czy wizerunku firmy, a coraz częściej przewidywalności kosztów i odporności biznesu na wahania cen paliw. W operacjach opartych na stałych trasach, z regularnym powrotem do bazy i możliwością ładowania, samochód elektryczny przestaje być eksperymentem. Staje się racjonalnym narzędziem pracy. Warto też pamiętać, że nowoczesne modele oferują już zasięg wystarczający do wielu powtarzalnych zadań, a czas szybkiego ładowania coraz częściej pokrywa się z obowiązkowymi przerwami kierowców. To nie znaczy, że elektromobilność jest dziś rozwiązaniem uniwersalnym dla każdej floty, ale z pewnością oznacza, że coraz więcej firm powinno analizować ją w konkretnych scenariuszach operacyjnych i kosztowych – mówi Ilona Kącka, kierownik ds. rozwoju rynku i produktów w Truck Care.

Dostawczaki najłatwiej wchodzą w dobę elektryfikacji

Dane rynkowe pokazują, że to właśnie segment lekkiego transportu użytkowego najszybciej oswaja się z elektromobilnością. Po pierwszym kwartale 2026 roku liczba rejestracji elektrycznych aut dostawczych wzrosła w Polsce o 54% r/r do 563 sztuk. Choć w samym marcu odnotowano spadek o 11% i 134 rejestracje, rynek kwartalnie pozostaje wyraźnie na plusie. To sygnał, że dla części firm, szczególnie w miejskiej logistyce, dystrybucji lokalnej i tzw. ostatniej mili, napęd elektryczny zaczyna być realną alternatywą dla diesla.

W praktyce decyduje tu nie moda, ale charakter operacji. Tam, gdzie pojazd codziennie wraca do bazy, pokonuje przewidywalne dystanse i może być ładowany w zaplanowany sposób, łatwiej kontrolować koszt kilometra oraz ograniczyć wpływ zewnętrznych szoków paliwowych na rentowność floty. Dlatego w wielu firmach to właśnie e-dostawczak będzie pierwszym etapem szerszej transformacji transportu.

Ciężki transport z potencjałem

Znacznie ostrożniej wygląda sytuacja w transporcie ciężkim. Z danych PZPM wynika, że w marcu zarejestrowano w Polsce 10 elektrycznych samochodów ciężarowych, wobec 13 rok wcześniej. W kategorii N3 odnotowano tylko 5 rejestracji. Sama organizacja branżowa podkreśla, że szczególnie pojazdy powyżej 16 ton wciąż pozostają na bardzo niskim poziomie rejestracji.

Kierunek zmian jest już jasno widoczny na poziomie europejskim. Według ACEA w całej UE w 2025 roku diesle odpowiadały nadal za 93,2% nowych rejestracji średnich i ciężkich samochodów ciężarowych. Pojazdy elektryczne miały 4,2% udziału w rynku. Zmiana więc postępuje, ale z perspektywy flot ciężkich wciąż jest to raczej faza wczesnego wdrożenia niż masowej wymiany taboru. Z kolei formalne ramy wsparcia w Polsce już istnieją: program NFOŚiGW dla pojazdów N2 i N3 ma budżet do 2 mld zł, a maksymalne wsparcie może sięgać 750 000 zł na pojazd kategorii N3.

Kierunek: elektromobilność

Z punktu widzenia firm oznacza to, że elektromobilność we flocie nie powinna być dziś analizowana jako jeden wspólny projekt dla wszystkich typów pojazdów. W segmencie dostawczym coraz częściej zaczyna się już spinać operacyjnie i kosztowo. W segmencie ciężkim potrzebne są natomiast jednocześnie trzy elementy: dopłaty, infrastruktura i cierpliwie budowane doświadczenie operacyjne. Dlatego pytanie nie brzmi już, czy elektryfikacja wejdzie do flot firmowych, ale w których częściach biznesu stanie się opłacalna najszybciej.

Jak mówi Ilona Kącka, kluczem nie jest samo wejście w elektromobilność, ale sposób, w jaki się to zrobi. W wielu przypadkach rozsądniejszy od zakupu całej floty będzie pilotaż i elastyczny model finansowania. Taki, który pozwoli sprawdzić technologię w realnych warunkach operacyjnych. Bez zamrażania kapitału i bez pełnego przejęcia ryzyk związanych z serwisem, baterią czy wartością rezydualną. Bo na obecnym rynku coraz częściej największym kosztem nie jest sam elektryk, tylko zbyt długie odkładanie decyzji o jego sprawdzeniu.

Powiązane artykuły

OBSERWUJ NAS!

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram
Tiktok

 

CZYTAJ NAJNOWSZY NUMER

Zapisz się do newslettera


Zrównoważony rozwój

Opinie

Po godzinach

Zapowiedź