Niedobory w dostawach paliw sprawiają, że rynek mierzy się z wyższymi cenami, ale i z ograniczoną dostępnością surowca. Ceny paliw i napięcie na rynku mogą się utrzymać. Rośnie też presja na marże i płynność firm transportowych. Także biorąc pod uwagę opóźnienia w przenoszeniu kosztów na klientów. Sytuację komentuje Marcin Wawrzkiewicz, dyrektor zarządzający Malcom Finance Polska.
Notowania Brent potwierdziły, że ceny paliw nie zachowują się jak na klasycznym rynku. Teraz cena już nie wynika z równowagi podaży i popytu. Obecnie rynek wycenia ryzyko geopolityczne i prawdopodobieństwo ograniczenia dostaw z regionu Zatoki Perskiej. W ciągu jednego tygodnia rynek poruszał się w obu kierunkach, bez zmian w europejskim popycie czy aktywności gospodarczej, które mogłyby to uzasadnić.
Przyczyna ceny paliw pozostaje bez zmian
Źródło problemu się nie zmieniło. Raport International Energy Agency określa sytuację jako największe zakłócenie podaży w historii globalnego rynku ropy. Przepływy przez Cieśninę Ormuz spadły do poziomu bliskiego zeru, a producenci z ograniczyli wydobycie. Również Azja, odpowiadając na niedobory, intensywnie zabiega o dostawy z Morza Północnego, Stanów Zjednoczonych oraz Afryki Zachodniej. Dlatego właśnie Europa z wyższymi cenami i ograniczoną dostępnością surowca.
To moment, w którym informacja z Waszyngtonu lub Teheranu może przesunąć w ciągu godziny cenę paliw o kilka dolarów. Tutaj zaczyna się problem dla firm transportowych w Unii Europejskiej. Przewoźnicy kupują olej napędowy. Natomiast IEA wskazuje, że diesel i paliwo lotnicze należą do najwrażliwszych segmentów rynku.
Trzy scenariusze na najbliższe tygodnie
- Deeskalacja konfliktu i częściowy spadek cen: Brent mógłby spaść w okolice 100 USD za baryłkę, ale nadal pozostawałby wyraźnie powyżej poziomów z początku roku. Tutaj klauzule paliwowe działają na korzyść klientów. Jednak spadek wymaga poprawy sytuacji w Cieśninie Ormuz, niższych kosztów ubezpieczeń oraz powrotu transportu morskiego do normalnych warunków.
- Przedłużające się napięcia i Brent w przedziale 100–120 USD: najbardziej prawdopodobny scenariusz, w którym zmienność staje się nową normą, a kluczowe znaczenie mają elastyczność kontraktów i zarządzanie płynnością.
- Dalsza eskalacja i wzrost w kierunku 130 USD+: mniej prawdopodobny, ale realny scenariusz. Bez szybkiej aktualizacji stawek i klauzul paliwowych przewoźnicy mogą znaleźć się pod silną presją marż i płynności.
Obecnie firmy transportowe powinny przewidzieć, jak szybko są w stanie przełożyć zmiany na stawki, klauzule paliwowe i strategię zakupową. To właśnie ma dziś kluczowe znaczenie.






