Polscy eksporterzy szukają nowych rynków. Wpływa na to niepewna sytuacja geopolityczna oraz zmiany w polityce celnej USA. Dane DSV – Global Transport and Logistics zdradzają, że pomimo tych wyzwań, rośnie liczba zapytań dot. frachtu morskiego zarówno na tradycyjnych, jak i mniej popularnych kierunkach.
Najważniejszym źródłem niepewności na rynku frachtu morskiego w 2025 roku były dynamiczne zmiany w politykach celnych na całym świecie. W ich efekcie w ubiegłym roku regularnie dochodziło do sytuacji, w których eksporterzy obsługujący rynek amerykański poszukiwali rozwiązań pozwalających zwiększyć elastyczność operacyjną. Oznaczało to m.in. przekierowywanie części transportów do Kanady lub Meksyku. W wielu przypadkach pełniły one rolę regionalnych punktów dystrybucyjnych w Ameryce Północnej.
Na pierwszy miejscu rynek Stanów Zjednoczonych
Decyzje o przekierowaniach wynikały z faktu, że datą decydującą o zastosowaniu konkretnej stawki celnej jest moment dokonania odprawy. W sytuacji, gdy zmiany taryf są wprowadzane bardzo dynamicznie, eksporterzy starają się zachować jak największą elastyczność w zarządzaniu transportami i miejscem ich wprowadzenia na rynek. W przypadku Meksyku obserwujemy również szerszy trend – kraj ten w coraz większym stopniu pełni rolę ważnego hubu produkcyjno-logistycznego w Ameryce Północnej, szczególnie w przypadku półproduktów i komponentów przemysłowych – mówi Adam Domagała, Sea Freight Export Manager w DSV.
Według danych DSV, pomimo napięć związanych z polityką celną, w 2025 USA utrzymały pozycję głównego kierunku eksportowego dla polskich firm. Do wyzwań dla eksporterów związanych z dynamiczną sytuacją celną, na początku roku dołączyła wojna na Bliskim Wschodzie. Doprowadziła ona do destabilizacji łańcuchów dostaw w całym regionie, który tradycyjnie był ważnym odbiorcą produktów m.in. z sektora spożywczego. Dla części firm był to również kierunek, który miał zrekompensować spadki sprzedaży do USA wynikające ze zmian w systemie celnym.
Polskie firmy na nowych wodach
Analiza trendów dotyczących zapytań klientów DSV, korzystających z usług frachtu morskiego, wskazuje, że pomimo wyzwań związanych z sytuacją międzynarodową, intensywnie poszukują oni nowych kierunków ekspansji.
Adam Domagała przyznaje, że rozmowach z klientami coraz wyraźniej widzi rosnące zainteresowanie dywersyfikacją geograficzną eksportu. Dotyczy to nie tylko tradycyjnych kierunków sprzedaży. Chodzi również o rynki, które do tej pory były przez polskie firmy eksplorowane w mniejszym stopniu. Coraz więcej zapytań dotyczy krajów Ameryki Południowej, takich jak Brazylia, Kolumbia czy Argentyna, a także rynków Ameryki Środkowej.
W obecnych realiach geopolitycznych dywersyfikacja rynków zbytu staje się dla wielu eksporterów jednym z kluczowych narzędzi zarządzania ryzykiem. Pozwala ona ograniczyć zależność od sytuacji gospodarczej lub regulacyjnej na jednym czy dwóch głównych rynkach. Ponadto zwiększa odporność całego łańcucha dostaw. Widocznym trendem jest również poszukiwanie przez firmy, które dotąd działały na najpopularniejszych kierunkach alternatyw. Chodzi o uniknięcie powstawania nadwyżek towarowych i spadku przychodów.
Dodatkowym katalizatorem dla rozwoju eksportu, mogą okazać się porozumienia handlowe zawarte przez Unię Europejską. Na przełomie 2025 i 2026 roku Wspólnota zawarła umowy z blokiem MERCOSUR. Obejmuje on znaczną część wspomnianej wcześniej Ameryki Południowej oraz z Indiami. Oznacza to znaczne ułatwienia w dostępie do ok. 1,8 mld konsumentów oraz milionów potencjalnych partnerów biznesowych.
Przewidywalność bardzo ważna
Podstawowym elementem sukcesu w budowie obecności firmy na nowych rynkach, niezależnie od wybranego kierunku, jest stworzenie stabilnych łańcuchów dostaw. Szczególnie ważne jest zapewnienie nowym partnerom biznesowym przewidywalności i punktualności transportu.
Nasi klienci działający na kierunkach eksportowych coraz częściej zwracają uwagę na zmianę oczekiwań ze strony zagranicznych partnerów handlowych. W wielu przypadkach preferowane są dziś mniejsze, ale częstsze dostawy. Wynika to z dwóch głównych czynników. Pierwszym jest chęć ograniczania poziomu zapasów i kosztów magazynowania. Jest to trend obserwowany w globalnych łańcuchach dostaw już od kilku lat. Drugim elementem, który obserwujemy szczególnie w przypadku transportów z Europy do Stanów Zjednoczonych, jest dążenie importerów do rozłożenia w czasie obciążeń finansowych związanych z odprawą celną poprzez realizację dostaw w mniejszych partiach – mówi Adam Domagała, Sea Freight Export Manager w DSV
Skutkiem zachodzących zmian jest wzrost zainteresowania transportami w modelu LCL, w którym w jednym kontenerze konsolidowane są ładunki od kilku eksporterów. Popularność zdobywają również rozwiązania typu buyer consolidation. W tym modelu ładunki od różnych dostawców są konsolidowane w kraju docelowym, w ramach jednego transportu dla konkretnego odbiorcy. Pozwala to importerowi lepiej kontrolować przepływ towarów, optymalizować koszty transportu oraz uprościć zarządzanie dostawami.
Coraz częściej przedsiębiorcy poszukują również dostępu do kompleksowej obsługi logistycznej. Znajduje to odzwierciedlenie we wzroście popytu na usługi, takie jak: magazynowanie w kraju docelowym, organizacja przeładunków czy konsolidacje dla kilku odbiorców w danym państwie w ramach jednego kontenera.
Co z cłami?
W obliczu sytuacji, gdzie z jednej strony mamy do czynienia ze zmianami w politykach celnych oraz rosnącą restrykcyjnością reżimów sankcyjnych, z drugiej zaś z tworzeniem się nowych stref wolnego handlu, kluczowym obszarem dla eksporterów jest zabezpieczenie ryzyk celnych.
Globalny i europejski reżim celny znajdują się w fazie transformacji, która rozpoczęła się wraz
z wybuchem wojny w Ukrainie cztery lata temu. Z perspektywy agenta celnego, jest to proces niezwykle dynamiczny i coraz mniej przewidywalny. Zmiany mające fundamentalny wpływ na prowadzenie działalności importowej oraz eksportowej, wprowadzane są w ciągu nawet jednego lub dwóch miesięcy – a często nawet w krótszym okresie. W tej sytuacji stabilność łańcuchów dostaw zależy dziś od pracy agencji celnych w o wiele większym stopniu, niż miało to miejsce w poprzednich dekadach – mówi Robert Wiszniewski, Senior Team Lead, Customs Air, DSV – Global Transport and Logistics.
Chcąc uniknąć dotkliwych kar, które grożą za naruszenie przepisów celnych i sankcyjnych, warto skorzystać ze wsparcia agencji celnej. Tego typu podmiot pomoże m.in. w przygotowaniu dokumentacji, odpowiedniej klasyfikacji towarów. To najczęstsze źródło błędów oraz weryfikacji kontrahentów pod kątem ryzyka sankcyjnego.






