Volkswagen Crafter drugiej generacji już od lat uchodzi za jeden z najbardziej dopracowanych dużych dostawczaków. Wprowadzone w nim zmiany miały udowodnić, że wciąż potrafi łączyć solidność z nowoczesnością. Czy w czasach coraz bardziej skomplikowanej elektroniki i rosnących wymagań kierowców, Crafter jest tak samo praktyczny i niezawodny, jak dawniej?
Testowany model to bardzo uniwersalna wersja średnia z wysokim dachem. Jednocześnie ma rozsądną długość, niespełna 6 m, oraz zachowuje dużą objętość ładowni, czyli 11,3 m3. Sprawdzi się zarówno w mieście, bo wciśniemy się w normalne miejsca parkingowe, jak i w trasie.
Zły dotyk osobówek
Volkswagen postawił na komfort i technologię. Największa zmiana kryje się we wnętrzu: nowy system inforozrywki z większym, wyraźniejszym ekranem, szybszym działaniem i lepszą integracją ze smartfonami. Menu jest intuicyjne, a reakcja na dotyk natychmiastowa. Do tego dochodzą poprawione systemy bezpieczeństwa: asystent pasa ruchu, aktywny tempomat, rozbudowany pakiet czujników i kamer, które realnie ułatwiają codzienną pracę kierowcy.

Materiały wykończeniowe są solidne, a ergonomia wzorowa. Wszystko jest tam, gdzie powinno. Jednak wszędobylskie panele dotykowe, które świetnie wyglądają, obniżają dawną pewność podczas używania samochodu. Wiele funkcji jest ukrytych w menu ekranu dotykowego, a nie pod przyciskiem. W tym miejscu forma została przedłożona nad treść. Crafter cały czas ma ekran umiejscowiony na środku tablicy rozdzielczej. Oznacza to, że zza kierownicy musimy do niego sięgać. Dodatkowo te „wirtualne” przyciski odrywają uwagę kierowcy od drogi.
Poza tym małym, ale dla mnie istotnym minusem, dużym plusem są liczne schowki, półeczki, uchwyty i gniazda zasilające, których liczba niezmiennie imponuje.
Paliwowy łakomczuch
Pod maską pracuje dobrze znany 2.0 TDI o mocy 177 KM i momencie obrotowym 410 Nm. W połączeniu z 6-biegową skrzynią manualną daje to zestaw, który pozwala na dynamiczną jazdę zarówno w mieście, jak i w trasie. Biegi wchodzą precyzyjnie, a przełożenia dobrano tak, by silnik miał siłę ciągnąć nawet przy pełnym załadunku. Ciekawe jest, że silnik w tej generacji spala nieco więcej oleju napędowego niż kiedyś. Może to przez coraz bardziej skomplikowaną drogę spalin z silnika do atmosfery?

Crafter prowadzi się lekko, jak na pojazd tej wielkości. Układ kierowniczy jest precyzyjny, a zawieszenie dobrze tłumi nierówności, nie tracąc przy tym stabilności przy wyższych prędkościach. Elektryczne wspomaganie działa tak, że w ogóle o nim nie myślimy.
Udoskonalone systemy wspomagające kierowcę sprawiają, że manewrowanie w mieście i parkowanie są mniej stresujące. W trasie można liczyć na większe bezpieczeństwo i mniejsze zmęczenie dzięki Front Assist, Lane Assist czy Travel Assist. W dostawczakach „manual” wciąż jest najbardziej naturalnym wyborem
– prostym, trwałym i ekonomicznym, ale „automat” z adaptacyjnym tempomatem byłby świetnym rozwiązaniem dla tych, którzy spędzają długie godziny w trasie lub w korkach i chcą maksymalnego komfortu. Nie jest to jednak konieczność… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 10/2025.



