niedziela, 19 kwietnia, 2026
Strona głównaAktualnościTachografy. Rewolucja w „busach”?

Tachografy. Rewolucja w „busach”?

Dużymi krokami zbliża się moment, kiedy w życie wejdą przepisy dotyczące obowiązkowych tachografów w pojazdach dostawczych o dmc powyżej 2,5 t. To realna zmiana modelu biznesowego dla dużej części firm z segmentu lekkiego transportu.

Od 1 lipca 2026 r. część flot będzie musiała przeprojektować swój biznes, trasy i procedury. To nie jest kwestia tylko dodatkowego urządzenia w pojeździe. Inteligentne tachografy drugiej generacji (G2V2) będą musaiły być zamontowane w pojazdach dostawczych o dmc od 2,5 do 3,5 t, które są wykorzystywane w międzynarodowym transporcie towarów i kabotażu. Dotyczy to zarówno nowych aut, jak i już zarejestrowanych, jeśli nadal wyjeżdżają za granicę. Kierowcy tzw. busów zostaną objęci tymi samymi zasadami czasu jazdy i odpoczynku, które od lat obowiązują kierowców ciężarówek. Szacuje się, że w Polsce nowe regulacje obejmą ok. 40 tys. pojazdów dostawczych, które do tej pory jeździły bez tachografu. Skala jest więc spora.

Tachografy – konieczne inwestycje

Sam tachograf to wydatek rzędu około 3–5,5 tys. zł na pojazd, do tego dochodzą karty kierowców i przedsiębiorstwa, oprogramowanie, archiwizacja danych oraz szkolenia. Floty, których część stanowią pojazdy ciężarowe, mają to już przećwiczone. Te, których ten obowiązek do tej pory nie dotyczył, muszą przemodelować zarządzanie i zainwestować w dodatkowe narzędzia, które ułatwią cały proces.

Brak urządzenia lub montaż niewłaściwej generacji oznacza ryzyko wysokich kar – od kilku do kilkunastu tysięcy zł w Polsce, a nawet do kilkudziesięciu tysięcy euro w innych krajach UE. Pewną ulgą dla przedsiębiorców było dofinansowanie zakupu i montażu tych urządzeń w Polsce. Wnioski można było składać do 2 marca i uzyskać nawet do 5000 zł dopłaty do jednego urządzenia.

Jednak nakłady finansowe, które wiążą się z tą zmianą, to nie wszystko. Pojazdy dostawcze w transporcie międzynarodowym, wraz z wejściem przepisów o czasie pracy kierowcy, przestają być przede wszystkim szybką alternatywą dla ciężarówki. Oprócz tego, że mamy do czynienia z podobnym pakietem obowiązków administracyjno-prawnych jak w przypadku transportu ciężkiego, również tracimy przewagę konkurencyjną w postaci czasu wykonania usługi transportowej. A to właśnie był największy argument za realizacją takich przewozów. Mimo zmian, w dalszym ciągu przewagą flot dostawczych jest prawo jazdy kategorii B – czyli powszechne, oraz ekonomika transportu niewielkich, lekkich ładunków.

Przesuwanie

Zmiany te mogą więc spowodować odpływ części najmniejszych firm z segmentu międzynarodowego i konsolidację rynku wokół większych, lepiej zorganizowanych flot. Będzie to też oznaczało rosnące zainteresowanie dwoma skrajnymi segmentami pojazdów: autami o dmc do 2,5 t oraz większymi pojazdami o wyższej ładowności, które sprawią, że transport będzie bardziej opłacalny. Argument krótszego czasu transportu pozostanie przy rozwiązaniach lekkich.

Inwestycja w pojazdy o dmc poniżej 2,5 t ma sens wyłącznie wtedy, gdy ładunki są lekkie, a zleceniodawca jest gotowy zapłacić za usługę ekspresową. Nie ulega wątpliwości, że ten rynek nadal będzie istniał. Dzisiaj, na dwa miesiące przed wejściem tych przepisów w życie pojawiają się pierwsze propozycje pojazdów dla transportu międzynarodowego, które pozwolą ominąć nowe uregulowania. Niekiedy są dość kontrowersyjne.

Powiązane artykuły

OBSERWUJ NAS!

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram
Tiktok

 

CZYTAJ NAJNOWSZY NUMER

Zapisz się do newslettera


Zrównoważony rozwój

Opinie

Po godzinach

Zapowiedź