Czy w pięciocylindrowym silniku Scania siedzą te same konie, co w rzędowej „szóstce”? Aby się dowiedzieć, przegoniliśmy je drogami między Warszawą a Łodzią.
Nowy silnik Super 11 teoretycznie zastępuje dobrze znaną jednostkę 9-litrową. Obie mają po pięć cylindrów, ale Super 11 jest znacznie bardziej wyrafinowany. Ma dwa wałki rozrządu w głowicy i zmienne fazy rozrządu, co sprzyja wysokim osiągom. Dlatego w praktyce nowa „jedenastka” raczej uzupełnia starą „dziewiątkę”, niż wchodzi na jej miejsce. Zresztą producent dąży do tego, aby w segmentach, które obsługiwał silnik 9-litrowy upowszechniały się napędy alternatywne, przede wszystkim elektryczny.
Scania Polska proponuje nową jednostkę przede wszystkim jako wydajne źródło napędu dla tych, którzy albo „wożą lekko”, albo potrzebują możliwie najlżejszego ciągnika siodłowego. W ten sposób Super 11 staje się alternatywą dla sześciocylindrowego Super 13.

cześnie i mają 85% wspólnych komponentów.
Nowy silnik ma również przemówić do tych, którzy mocno trzymają się za kieszeń. „Kup nowy pojazd Scania z silnikiem 11-litrowym online! Ceny już od 91 400 euro”, zachęca importer, co oznacza, że ciężarówki te spełniają w gamie poniekąd funkcję „taniej opcji”. Nie pierwszy raz „droga marka”, próbuje takiej strategii. Dziesiątki lat temu Packard wiele na tym zyskał, ale krótkoterminowo, gdyż w pewnym sensie zszargał sobie opinię. Zostawił miejsce Cadillacowi, któremu „tanie” modele pomogły zwiększyć sprzedaż bez skutków ubocznych. Oczywiście w ciężarówkach jest nieco inaczej. Rozróżnienie na klasę „premium” i „ekonomiczną” ma znikome znaczenie wobec przydatności pojazdu do określonej pracy. Jednak „tania” Scania obiecuje wysoką funkcjonalność i niskie koszty eksploatacji.
Prosto ze strony
Ciągnik 430G A4×2NA był dosłownie „jak z internetu wzięty”. Właśnie takie ciężarówki Scania oferuje online. Miał wysoką kabinę Highline, rozstaw osi 3750 mm i siodło na wysokości 1157 mm. Zbiornik paliwa miał 500 l pojemności. Pojazd był przystosowany do przewozów płynnych ładunków niebezpiecznych zgodnie z ADR. Przygotowano go również do montażu układu hydraulicznego umożliwiającego współpracę z naczepą samowyładowczą. Wyposażenie dość jednoznacznie precyzuje zatem grono odbiorców.

Zaletą 11-litrowej Scanii z kabiną G jest niska masa. „Nasz” ciągnik ważył jedynie 7,15 t. Pewien udział w jego „odchudzeniu” miał pięciocylindrowy silnik, który jest o 85 kg lżejszy niż sześciocylindrowy. Sama kabina G też jest lżejsza niż obszerniejsze szoferki R czy S. Spoczywa niżej na ramie, w związku z czym wysokość wewnętrzna nie imponuje. Lecz w pracy przewidującej regularne, może nawet codzienne powroty do bazy, wydaje się wystarczająca. Do dachu od tunelu jest 1,69 m, a od podłogi przed fotelami nieco ponad 2 m. Fotel pasażera miał składane siedzisko, które ułatwiało wyprostowanie się i skorzystanie z maksymalnej wysokości kabiny. Na tylnej ścianie znalazły się dwie leżanki. Wobec przewidywanego zastosowania pojazdu górna jest w zasadzie zbędna. Chyba, że potraktować ją jako podręczną półkę. Fotel kierowcy „premium” oraz lodówka pod leżanką są standardem w ofercie online, ale duży 12,9-calowy wyświetlacz multimediów wymaga dopłaty… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 1-2/2026.





