Mimo dużego budżetu przeznaczonego na dofinansowanie zakupu pojazdów elektrycznych, w 2025 r. zarejestrowano tylko 52 ciężkie elektryki o dmc powyżej 16 t. Połowa z nich to auta demonstracyjne. Żaden nie został dofinansowany z programu NFOŚiGW. Przewoźnicy nie chcą walczyć z biurokracją. Czy 2026 przyniesie rewolucję? Czy będzie to kolejny rok straconych szans? Co z elektryfikacją flot?
Program dopłat do elektrycznych pojazdów ciężarowych jak dotychczas zawodzi. O tyle to zaskakujące, że długo na niego czekaliśmy. Jest mocno obciążony procedurami i obostrzeniami, które skutecznie zniechęcają przedsiębiorców do składania wniosków o dofinansowanie zakupu takich pojazdów. Z rozmów z producentami i przewoźnikami jasno wynika, że sam program dopłat nie uruchomił fali zakupów. Doszło do takiego absurdu, że nawet przewoźnicy przekonani do elektromobilności wolą wynegocjować niższą cenę u producenta niż przechodzić procedurę związaną z dopłatami.
Skomplikowany, czasochłonny i obarczony ryzykiem
Główne zarzuty to zbyt skomplikowany proces, czasochłonny i obarczony ryzykiem odmowy. Dzisiaj wygląda na to, że program nie pomógł, a nawet mógł zaszkodzić w rozwoju tego rynku. Bo przewoźnicy czekając na niego wstrzymywali się z inwestycjami. Dopłaty są ważnym argumentem, żeby rozważyć elektryfikację floty, ale nie jedynym. Barier tutaj jest więcej. Wśród nich jest niepewność operacyjna, czyli brak infrastruktury dużej mocy i fakt, że realizacja celów AFIR dla eHDV w Polsce jest dziś praktycznie na zerowym poziomie – w kraju mamy zaledwie kilka punktów ładowania dostosowanych do pojazdów ciężarowych.
Kolejną poważną barierą jest TCO. Elektryczne pojazdy są nie tylko drogie w zakupie, ale też w eksploatacji. Szczególnie jak założymy, że będą ładowane na ładowarkach publicznych. Transport to biznes – inwestycja musi się opłacać. Wówczas ma sens. Dzisiaj nic nie wskazuje na to, żeby program dopłat działał. Można odnieść wrażenie, że próbują z niego skorzystać najbardziej wytrwali. Jeżeli nic się nie zmieni, mogą też stracić cierpliwość. Szkoda, że przez nieprzemyślane procedury tracimy szansę na szybszy rozwój tego rynku w naszym kraju.
Elektryfikacja potrzebuje prostych rozwiązań
Dzisiaj potrzebujemy łatwej i szybkiej ścieżki – tak, żeby dopłata była przewidywalnym elementem biznesplanu, a nie loterią proceduralną. Dopiero gdy cały proces wnioskowania o środki będzie dla firm prosty i przewidywalny – a jednocześnie zsynchronizowany z realnym rozwojem infrastruktury ładowania – program ma szansę rzeczywiście przynieść dobre efekty.
Warto też do programu włączyć możliwość wynajmu – to coraz popularniejsza forma użytkowania pojazdów ciężarowych w Polsce, która w przypadku elektrycznych ciężarówek nabiera jeszcze większego znaczenia, bo zdejmuje z przewoźnika ryzyko związane z nieznanym, jak wartość rezydualna, rynek wtórny, żywotność baterii itp. To wszystko co dziś wzbudza obawy, w przypadku wynajmu znika.
Czy rok 2026 przyniesie zmianę na tym trudnym rynku? Pokładane nadzieje wciąż są żywe. Czas na składanie wniosków w ramach tego programu jest do 30 czerwca 2029 roku.







