Rok 2025 był szczególny dla DAF Trucks Polska. W tym właśnie roku firma obchodziła swoje 30-lecie, wprowadziła na rynek zmodernizowaną gamę pojazdów, a modele DAF XD i XF Electric zdobyły tytuł Ciężarówki Roku 2026. To doskonała okazja, żeby porozmawiać z Krzysztofem Michalikiem, dyrektorem generalnym DAF Trucks Polska, dla którego miniony rok również był wyjątkowy – pierwszy na czele tej organizacji.
W tym roku DAF Trucks Polska obchodzi 30-lecie obecności na polskim rynku. Jakie wydarzenia i decyzje strategiczne Pana zdaniem najmocniej wpłynęły na dzisiejszą pozycję marki w Polsce?
30 lat to kawał czasu. Oczywiście najważniejszą decyzją było wejście na polski rynek w połowie lat 90. Wtedy DAF otworzył swoje przedstawicielstwo i zaczął pełnoskalową działalność. Kluczowy był dobór partnerów biznesowych – dealerów, którzy do dziś stanowią o naszej sile. Nasza sieć serwisowa pokrywa cały kraj. To już 40 punktów serwisowych. Nie mamy dziś „białych plam” na mapie, a większość partnerów działa z nami od początku. Cała struktura opiera się na stabilnych, doświadczonych firmach, które znają rynek, produkt i klienta. Niektórzy z nich w 2026 roku też będą obchodzić swoje 30-lecie. To najlepszy dowód, że to był dobry wybór. Obrazem siły naszych partnerów jest to, jak rozwinęli się na przestrzeni lat. Ich zdolność do inwestowania, docierania do klientów i sukcesywny rozwój infrastruktury serwisowej są imponujące.
To również dowód zaufania, jakim te firmy obdarzyły markę DAF na początku tej drogi.
Oczywiście. Wśród naszych partnerów były też firmy z kapitałem holenderskim, które z czasem zostały przejęte przez polski kapitał, ale na początku na pewno było im łatwiej. W tej chwili nadal mamy jednego dealera – TB Truck & Trailer, który jest częścią holenderskiej grupy. Natomiast ESA Trucks, Grupa DBK czy Grupa Wanicki to firmy z polskim kapitałem.
Kolejnym aspektem są ludzie. To jasne, że duże znaczenie dla naszej organizacji ma zespół. W DAF Trucks Polska pracują profesjonaliści, osoby z doświadczeniem, które nie znalazły się tu przypadkowo. Jestem w tej firmie od roku, ale zdążyłem poznać historię zdecydowanej większości, jeżeli nie wszystkich pracowników. Nie tylko w pracy, ale też podczas prywatnych rozmów. To są sami fachowcy. I nie mówię tego, bo tak wypada, ale naprawdę tak jest. Tutaj nie ma ludzi przypadkowych. Każdy wie, jakie ma zadanie i jak je wypełnić. To jest bardzo duża siła naszego zespołu i potężna wartość, która budowała naszą pozycję na przestrzeni ostatnich 30 lat.
Profesjonalna załoga to rzeczywiście duża wartość dla organizacji, coraz trudniej dostępna. Czy to szczęście, przypadek? Jak to się stało, że DAF-owi udało się przyciągnąć i utrzymać takich fachowców?
Myślę, że w życiu, a szczególnie w karierze zawodowej, szczęście odgrywa niezwykle istotną rolę. Bez niego, niezależnie od naszych starań i zaangażowania, nie zawsze udaje się osiągnąć zamierzony cel. Jednak szczęście to tylko jedna strona medalu. W przypadku zatrudnienia i budowania efektywnego zespołu niezwykle ważny jest także właściwy i przemyślany proces rekrutacji.

Mam tu na myśli coś więcej niż tylko analizę CV czy standardowe rozmowy kwalifikacyjne. Niedawno sam przeszedłem przez taki proces i mogę śmiało powiedzieć, że jest on skonstruowany tak, aby naprawdę dobrać osoby najlepiej pasujące do firmy – zarówno pod względem kompetencji, jak i kultury organizacyjnej. To sprawia, że później współpraca układa się znacznie lepiej, a efektywność całego zespołu rośnie, co oczywiście przekłada się na sukcesy całej organizacji.
Nie mniej ważnym elementem są szkolenia i programy rozwojowe, które firma oferuje swoim pracownikom. Dzięki nim mamy możliwość ciągłego doskonalenia się w różnych obszarach: biznesowych, produktowych czy technicznych. To z kolei nie tylko podnosi nasze kwalifikacje, ale także motywuje do podejmowania nowych wyzwań i aktywnego uczestnictwa w rozwoju firmy. W moim odczuciu to właśnie połączenie szczęścia, dobrze przeprowadzonej rekrutacji oraz systematycznego rozwoju daje najlepsze rezultaty i pozwala budować trwałą, satysfakcjonującą karierę
Rekrutacja pozwala zdobyć pracownika, ale organizacja musi go umieć przy sobie zatrzymać…
W tym na pewno pomaga ukierunkowanie na rozwój pracownika, indywidualna ścieżka kariery oraz szkolenia – nie tylko produktowe, ale też ogólnorozwojowe. Ważna jest też możliwość dalszego kształcenia, np. studia MBA. Takie działania sprawiają, że fluktuacja jest minimalna. Większość pracowników jest z nami po kilkanaście lat, niektórzy od samego początku. To najlepszy dowód na to, że nie tylko dobrze się sprawdzają w pracy, ale są też zadowoleni z miejsca, w którym pracują.
Ale DAF to też pojazdy…
Tak, na pewno kolejną strategiczną decyzją, która kształtowała naszą obecność na polskim rynku z globalnego poziomu, był rozwój naszego produktu. Przez ostatnie 30 lat mogliśmy obserwować, jak bardzo te konstrukcje ewoluowały. Kwintesencją tych zmian jest model przygotowany na rok 2025. W styczniu tego roku rozpoczęliśmy sprzedaż zmodernizowanej nowej gamy DAF-a. Nowa kabina, o czym już wielokrotnie mówiliśmy, to ergonomia, bezpieczeństwo i komfort jazdy. Mamy samochody, które cechują się jedną z najwyższych efektywności paliwowych na rynku. Pod względem zużycia AdBlue jesteśmy bezkonkurencyjni – zaledwie 0,8 l/100 km. To tylko przykłady, ale pokazują skutki inwestowania w produkt i podejmowania trafnych strategicznych decyzji.
I dzisiaj pojazdy DAF znajdują się w czołówce, jeżeli chodzi o efektywność paliwową.
Należymy do absolutnego „topu” producentów. Przynajmniej do końca czerwca 2026 roku, kiedy te normy emisyjne znowu zostaną zaostrzone, cały czas jesteśmy w stanie dostarczyć samochody w specyfikacji, która mieści się w klasie 3 niemieckiego myta, czyli najbardziej rygorystycznej w tej chwili dla pojazdów spalinowych. To wynika z aerodynamiki kabiny i konstrukcji silników. Model na rok 2025 jest jeszcze bardziej oszczędny niż ten z roku 2021, zużywa nawet ponad 3% mniej paliwa.
Ale nie byłoby Was też bez klientów… Trzydziestolecie firmy to doskonała okazja do budowania i wzmacniania relacji. Jak wyglądała tegoroczna współpraca z polskimi przewoźnikami? W jaki sposób jubileusz wpłynął na Wasze kontakty z branżą?
Jubileusz to świetna okazja, by spotkać się z klientami i podziękować za wspólną drogę. Nasza gala zgromadziła ponad 800 gości, w tym klientów, dziennikarzy, partnerów biznesowych i pracowników. To nie były tylko oficjalne obchody – przez cały rok organizowaliśmy spotkania z przewoźnikami, byliśmy obecni na targach, spotykaliśmy się podczas dni otwartych i eventów lokalnych z dealerami. Były też wspólne wyjazdy do fabryk i specjalne oferty handlowe związane z jubileuszem, np. limitowane wersje modelu XG+. Wraz z PACCAR Financial przygotowaliśmy kompleksową ofertę zawierającą finansowanie, kontrakty serwisowe i atrakcyjne wyposażenie w dobrej cenie. Podczas gali 30-lecia pierwszych trzech klientów odebrało kluczyki do tych samochodów.
To wszystko sprawiło, że nasze relacje się umocniły. Nikt nie odmówił uczestnictwa w organizowanych przez nas wydarzeniach. Klienci czują się docenieni, a my dzięki temu budujemy zaufanie i lojalność. W tym roku udało nam się też odzyskać kilku klientów, którzy jakiś czas temu wybrali inną markę.
Za co klienci cenią DAF-a? Za największe kabiny? Czy jest jeszcze coś innego, co ich przekonuje?
Naturalnie operatorzy flot coraz częściej zwracają uwagę na ekonomiczność naszych pojazdów, czyli przede wszystkim na niskie zużycie paliwa oraz AdBlue. To właśnie te czynniki pozwalają im znacząco obniżyć koszty eksploatacji, co jest niezwykle istotne w codziennej działalności transportowej. Dodatkowym atutem naszej oferty jest możliwość uzyskania 3. klasy emisyjności praktycznie w całej gamie pojazdów DAF, co przekłada się nie tylko na korzyści finansowe, ale również na pozytywny wpływ na środowisko naturalne.
To jednak nie wszystko – za co klienci szczególnie chwalą DAF-y? Przede wszystkim za komfort i bezpieczeństwo, które są kluczowymi aspektami w codziennej pracy kierowców. Przez ponad rok pracy w branży nie spotkałem się z ani jednym klientem, który narzekałby na komfort prowadzenia naszych pojazdów. Wręcz przeciwnie – kierowcy doceniają wygodę, jaką oferują kabiny DAF-a, od wygodnych foteli, przez intuicyjne rozmieszczenie elementów sterujących, aż po cichą i dobrze izolowaną przestrzeń pasażerską.
Ponadto, klienci wysoko oceniają poziom bezpieczeństwa, jaki zapewniają ciężarówki z Eindhoven. Duże znaczenie ma tutaj doskonała widoczność, zapewniana przez znacznie powiększone szyby czy okno krawężnikowe, a także kamerę Corner View. Dzięki temu manewrowanie i jazda w trudnych warunkach są znacznie bezpieczniejsze. To właśnie te cechy: ekonomia, komfort i bezpieczeństwo – sprawiają, że DAF cieszy się dużym uznaniem wśród użytkowników i jest marką, na którą można zawsze liczyć.
Czy sygnały płynące z polskiego rynku, który w pewnym momencie stał się bardzo ważny w Europie, wpłynęły na to, w jakim kierunku zmieniały się DAF-y?
W stu procentach tak. Nie mam co do tego wątpliwości. DAF przykłada olbrzymią wagę do tego, żeby głos klienta był wysłuchany. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak mocnym akcentem na wymianę informacji. Cyklicznie odbywają się spotkania, na których przedstawia się feedback z rynku. Zarówno my, jak i dealerzy, mamy pulę samochodów demonstracyjnych. Użyczamy je klientom i każda taka jazda kończy się podsumowaniem i informacją zwrotną od klienta. Prosimy wówczas, żeby powiedział, co mu się podobało, z czego jest zadowolony, ale też co było nie tak, co można by było zrobić inaczej. Informacje te są przekazywane do Product Development Team, gdzie są przetwarzane.
Jak klienci przyjęli zmiany wprowadzone w gamie przygotowanej na rok 2025?
Zmodernizowana gama cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. Klienci chwalą lepszą efektywność paliwową, komfort i bezpieczeństwo. Wielu przewoźników zauważa niższe zużycie paliwa – nawet poniżej 20 litrów, co jest bardzo dobrym wynikiem.
Objął Pan stanowisko prezesa w przełomowym momencie dla firmy. Jaki był Pana pierwszy rok w organizacji?
Na pewno był to okres wdrażania i nauki. Przychodząc do nowej firmy poznajemy nowych ludzi, nowe systemy, nowe uwarunkowania, zależności, których trzeba się nauczyć, zrozumieć i odnaleźć się w tym. Był to okres adaptacji, z którym myślę, że dosyć szybko sobie poradziłem. Nie zrobiłbym tego jednak bez bardzo dużego wsparcia, jakie otrzymałem od swoich nowych kolegów i centrali w Eindhoven.
Czy to było wyzwanie?
Trochę tak. Dla całego zespołu to była trudna sytuacja. Nagle przychodzi nowy dyrektor zarządzający, człowiek zupełnie z zewnątrz, o którym większość nigdy nie słyszała.
I w ogóle nie wie, co to jest DAF…
Może aż tak to nie. Pracując w Bridgestone przez ponad 10 lat, byłem blisko branży transportowej, natomiast faktycznie, co to jest DAF, tak od środka, siłą rzeczy nie wiedziałem. Każda zmiana budzi pewien opór, niepewność, czasami strach. Gdy przychodzi ktoś nowy, nie wiadomo, jak będzie się zachowywał, jak będzie traktował ludzi i jak widzi swoją rolę.
Na początku musieliśmy się dotrzeć, ale myślę, że udało nam się to zrobić bardzo dobrze. Jestem pełen szacunku i uznania dla ludzi, z którymi pracuję. To super zespół – zawsze to powtarzam i będę powtarzał.
Czy w ciągu roku wydarzyło się coś, co może Pan uznać, jako osobisty sukces? Coś z czego jest Pan naprawdę dumny?
Najbardziej jestem zadowolony z tego, że udało nam się odbić i podnosimy udziały rynkowe. Najważniejsze było dla mnie odbudowanie dynamiki sprzedaży po spadku, który nastąpił w 2023 r. I to się udało – odzyskaliśmy udziały w segmencie pojazdów o dmc powyżej 16 ton, sprzedając blisko 700 samochodów więcej w tym roku. Utrzymałem też dobre relacje z dilerami. To jest na pewno istotne. Wzrost sprzedaży przełożył się też na atmosferę w zespole. Duch znacząco się wzmocnił.
Czyli wszystko weszło z powrotem na swoje tory?
Nie chodzi o to, że nie było na swoich torach. Odnotowaliśmy spadek sprzedaży, który sprawił, że nastroje lekko spadły. Natomiast gdy sprzedaż zaczęła rosnąć, wszyscy poczuliśmy wiatr w żaglach. I nie chodzi o to, że wcześniej panował marazm – tak nie było. To było raczej zniecierpliwienie. Gdy pojawił się wreszcie nowy produkt, wszyscy się jeszcze bardziej zmobilizowali, a efekty tej mobilizacji dodatkowo dopingowały do dalszego działania. Właśnie dlatego tak bardzo cenię zespół, z którym pracuję. Są pozytywnie nastawieni i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.
Rozpoczął Pan pracę w DAF Trucks Polska w trudnym momencie dla firmy, kiedy sprzedaż nowych pojazdów z samego szczytu spadła do połowy stawki. Myślę, że to był bardzo trudny moment dla całej załogi.
Tak, to było frustrujące.
Dla ludzi na pewno było to bardzo trudne. I stąd prawdopodobnie takie ożywienie w momencie, kiedy znowu znaleźliście się w czołówce.
Zaczęliśmy wszystko układać, zwiększać sprzedaż. Pozyskaliśmy nowych klientów i odzyskaliśmy tych, którzy na chwilę od nas odeszli. Powstał efekt kuli śnieżnej, jedna sprzedaż pociągnęła kolejne, a dobra opinia o produkcie szybko się rozpowszechniła.
Mieliśmy swój zakręt i trzeba było umiejętnie zarządzać zastaną sytuacją. Nie miałem plecaka negatywnych doświadczeń, bo przyszedłem do firmy później, nie rozpamiętywałem tego co za nami. Mogłem skoncentrować się na tym, że mamy dobry, ekonomiczny nowy produkt. Produkt premium. Teraz musimy odzyskać nasze udziały rynkowe.
Bardzo szybko się spada, dużo wolniej się wspina z powrotem po tej drabinie. A teraz wszystkie marki zmagają się z jakimiś problemami technicznymi. Wy byliście pierwsi…
Dzisiejsze pojazdy są bardzo zaawansowane technicznie, nafaszerowane elektroniką, to skomplikowany organizm. Natomiast nowe technologie to jest coś, na co bardzo stawiamy i nieustająco je doskonalimy. Najlepszym przykładem są samochody elektryczne. Z nową gamą pojazdów zeroemisyjnych wchodzimy trochę później niż konkurencja, ale wszędzie są plusy i minusy. Dzięki temu, że wprowadzamy je na rynek teraz, mogliśmy zastosować w nich nowsze rozwiązania. A tutaj postęp jest bardzo szybki.
W jaki sposób planujecie wzmacniać ten kapitał zaufania, który do tej pory zbudowaliście wśród klientów?
Fundamentem zaufania, którym obdarzają nas nasi klienci, są przede wszystkim stabilność, uczciwość i konsekwencja w działaniu. To wartości, które stanowią bazę każdej długofalowej relacji biznesowej. Jednak samo zaufanie to nie wszystko – równie istotny jest produkt oraz jego ciągły rozwój, a także szeroka dostępność wysokiej jakości serwisu, który zapewnia sprawne i bezproblemowe użytkowanie pojazdów.
W naszej ofercie klienci otrzymują nie tylko nowoczesne pojazdy, ale także kompleksowe wsparcie na każdym etapie eksploatacji. Oferujemy pomoc finansową, profesjonalny serwis, specjalistyczne szkolenia dla kierowców oraz natychmiastową pomoc techniczną. Wszystko to ma na celu minimalizowanie czasu przestojów, które są jedną z największych bolączek firm transportowych. Zadowolenie klienta z codziennego doświadczenia użytkowania samochodu jest dla nas absolutnym priorytetem.
Głęboko wierzę, że kluczem do osiągnięcia tego zadowolenia jest zapewnienie odpowiedniego poziomu obsługi serwisowej. To właśnie temu aspektowi poświęcam ogromną uwagę każdego dnia. Regularnie rozmawiam z szefem obsługi posprzedażnej, aby wspólnie doskonalić pracę naszych warsztatów i podnosić jakość obsługi. Nasi dealerzy muszą działać zgodnie z jasno określonymi standardami, które obejmują m.in. systematyczne szkolenia dla mechaników oraz doradców serwisowych, tak aby zawsze byli przygotowani na sprostanie oczekiwaniom klientów.
W branży transportowej decyzji nie podejmuje się emocjami, lecz rozumem i na podstawie precyzyjnych kalkulacji. Nasi klienci inwestują w narzędzia pracy – pojazdy, które muszą działać niezawodnie i przynosić zysk. W sytuacjach awaryjnych, kiedy pojawia się konieczność naprawy, czas reakcji serwisu musi być skrócony do absolutnego minimum. Naszym celem jest zapewnienie jak największego komfortu użytkownikowi oraz ciągłości realizacji zadań transportowych. Dzięki temu podejściu nie tylko budujemy trwałe relacje z klientami, ale również wspieramy ich w prowadzeniu efektywnego i bezpiecznego biznesu transportowego.
Czy Wasze serwisy są dzisiaj przygotowane do obsługi samochodów elektrycznych?
W 100% jesteśmy gotowi. Zarówno w Polsce, jak i w całej Europie. Przed rozpoczęciem sprzedaży, dostosowaliśmy serwisy do obsługi DAF-ów „z wtyczką”. Zanim dostarczymy pierwszy samochód do klienta, musi przejść procedurę przeglądu przedsprzedażnego, więc każdy serwis musi być na to gotowy. A nie wiadomo, który dealer pierwszy sprzeda model elektryczny, więc wszyscy musieli być na to przygotowani. Ostatni cykl szkoleń zakończyliśmy we wrześniu, a pierwsze wydania samochodów klientom dopiero przed nami.
Kiedy będzie pierwsze przekazanie?
Nie mogę jeszcze powiedzieć, ale niebawem. Produkcja jest zaplanowana na grudzień. Natomiast wcześniej wszyscy nasi dealerzy będą mieli elektryczne samochody demonstracyjne.
Branża transportowa dynamicznie się zmienia pod wpływem nowych technologii i regulacji. Jaką rolę w tym sektorze ma do odegrania współczesny menadżer? Jakie kompetencje są kluczowe?
Zdolność adaptacji – to podstawa. Menedżer musi przewidywać zmiany, czytać rynek, umieć słuchać i budować relacje z zespołem. Ważne są kompetencje miękkie, strategiczne myślenie i elastyczne podejście do zarządzania. Otwartość na nowe technologie oraz partnerskie traktowanie współpracowników są moim zdaniem kluczowe.
Na pewno istotna jest umiejętność strategicznego spojrzenia i przygotowywania firmy do tego, co ma być nie tylko jutro, ale i pojutrze, czyli za pięć, dziesięć lat. Trzeba obserwować nie tylko dany rynek, ale też geopolitykę, żeby odpowiednio reagować na zmieniającą się sytuację. Dobry menadżer musi mieć kilka scenariuszy, ale też potrafić przekazać swoją wizję pozostałym członkom zespołu, tak żeby firma jako całość podążała w jednym kierunku. To nie jest proste, bo czasami wymaga zmiany mentalności. To co robimy dzisiaj, jutro może okazać się już nieaktualne. I na to już dziś trzeba się przygotować. Kiedyś usłyszałem takie powiedzenie, że portu nie buduje się wtedy, gdy statek stoi na redzie. Port musi być gotowy, zanim statek wypłynie z poprzedniego portu. To ma głęboki sens. Tak to musi działać.
Ważna jest też umiejętność zarządzania zespołem i znalezienia sposobu dotarcia do konkretnej osoby. Kolejnym elementem jest otwartość. Nie lubię ludzi, z którymi nie ma dyskusji, bo uważają, że wszystko wiedzą i sam staram się nie być taki. Oczywiście w organizacji nie ma demokracji. Ale trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy autorytarnym i demokratycznym podejściem. Nowoczesny menadżer nie powinien być zamknięty.
Teraz dużo mówi się o sztucznej inteligencji. Czy odgrywa ona już rolę w zarządzaniu?
To jest cały czas nowość, która zmienia się chyba najszybciej. Widzimy ją w życiu codziennym i jest to na pewno narzędzie, które znakomicie usprawnia pracę. Z tym, że jak z każdą pomocą bywa, nie można przestać myśleć.
Jak porozumieć się z nowym pokoleniem menedżerów? Chodzi o język, nowe zwroty, nowy sposób myślenia. W firmach transportowych doszło do zmiany pokoleniowej, a młodzi są bardziej zamknięci, wpatrują się w ekran, można by odnieść wrażenie, że nie liczy się dla nich rozmowa, relacja. Jak to wygląda?
Jeśli sięgniemy pamięcią wstecz, zobaczymy, że takie opinie towarzyszyły wielu pokoleniom. Nasi dziadkowie często mawiali: „Świat się kończy, nowe pokolenie to dramat, to tylko kwestia czasu i wszystko runie”. Jednak, jak pokazuje historia, nic takiego się nie wydarzyło. Nowe pokolenia nie tylko przetrwały, ale i wniosły świeżą energię oraz nowe spojrzenie na świat, pracę i życie. Jestem przekonany, że z obecną generacją młodych ludzi będzie podobnie – zmiany, które obserwujemy, są naturalnym elementem rozwoju społeczeństwa.
Osobiście mam szczęście mieć synów w wieku 16 i 19 lat, dzięki czemu jestem na bieżąco z mentalnością i podejściem współczesnej młodzieży. Widzę, jak ważna jest dla nich elastyczność, otwartość na nowe technologie i inny sposób komunikacji. To właśnie adaptacja – zdolność do przystosowania się i zmiany własnych nawyków, zamiast kurczowego trzymania się tego, co znane i sprawdzone. Jeśli młody człowiek korzysta z ekranu, to przez ten ekran musimy do niego dotrzeć, wykorzystując narzędzia, które są dla niego naturalne i bliskie.
W dzisiejszych czasach media społecznościowe odgrywają ogromną rolę, także w sprzedaży i budowaniu relacji z klientem. To tam właśnie toczy się dialog z młodym pokoleniem, tam kształtują się trendy i podejmowane są decyzje zakupowe. Dlatego tak ważne jest, aby firmy i marki potrafiły skutecznie wykorzystać te kanały komunikacji, dostosowując się do oczekiwań i stylu życia nowych użytkowników.
Podsumowując, zmiany pokoleniowe to naturalny proces, który wymaga od nas otwartości i gotowości do nauki. Zamiast obawiać się nowego, warto dostrzec w nim szansę na rozwój i lepsze zrozumienie świata, który ciągle się zmienia.
W tym roku rozpoczęliście też nowy projekt skierowany do kierowców. Są to rozmowy na temat ich pracy. Skąd ten pomysł? I jak został odebrany?
Chcieliśmy dotrzeć do kierowców jako marka DAF w sposób nieszablonowy i autentyczny. Dlatego zdecydowaliśmy się skoncentrować właśnie na kierowcy – osobie, która ostatecznie użytkuje nasz produkt i ma największe doświadczenie z nim związane. To właśnie kierowcy mają realny wpływ na decyzje zakupowe właścicieli flot, ponieważ to oni najlepiej znają codzienne wyzwania i wymagania tego zawodu.
Co istotne, wielu właścicieli flot to również kierowcy – sami spędzają wiele godzin za kierownicą i doskonale zdają sobie sprawę, jak trudny i wymagający jest to zawód oraz jakie wyrzeczenia się z nim wiążą. To z kolei tłumaczy, dlaczego na rynku brakuje obecnie ponad 100 tysięcy, a według niektórych szacunków nawet 150 tysięcy kierowców. Ten deficyt pokazuje, jak ważne jest skuteczne i angażujące komunikowanie się z tym środowiskiem.
W ramach naszego projektu kierowcy dzielą się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami w komentarzach pod filmami, które przygotowaliśmy specjalnie z myślą o nich. To bezcenne źródło informacji, które pozwala nam lepiej zrozumieć potrzeby użytkowników i oczekiwania wobec naszych pojazdów. Dzięki temu możemy stale doskonalić nasze produkty i usługi, odpowiadając na realne wyzwania, z jakimi spotykają się kierowcy na co dzień.
Nasz sposób dotarcia do użytkownika końcowego okazał się niezwykle skuteczny i cieszy się dużym zainteresowaniem. Projekt odniósł sukces, a my już przygotowujemy kolejne odcinki, by kontynuować dialog i budować trwałe relacje z kierowcami oraz właścicielami flot.
Gratuluję inicjatywy! Na koniec – jakie cele i priorytety stawia Pan sobie oraz zespołowi DAF Trucks Polska na rok 2026? Jakie ambicje chciałby Pan zrealizować jako lider organizacji?
Celem nadrzędnym jest powrót na pozycję lidera w rankingu sprzedaży pojazdów ciężarowych w Polsce, odbudowanie zaufania i pozyskanie klientów, których utraciliśmy. W dużej mierze nam się to udało, ale cały czas, nawet w normalnej sytuacji, następuje rotacja klientów. Rzecz jasna chcemy też pozyskać nowych klientów. Kolejnym jest stałe podnoszenie jakości obsługi klienta, rozwój zespołu i inwestycje w szkolenia. Ambicją jest ciągłe rozwijanie oferty usług serwisowych, pomaganie klientom w transformacji technologicznej, a także wzmacnianie relacji z partnerami i branżą transportową w Polsce. Liczę na dalszy wzrost retencji zespołu, budowanie kultury zaufania i otwartości w organizacji – to podstawa sukcesu na przyszłość.
To będzie rok dużych wyzwań i zmian. Rok nowości – zwłaszcza jeżeli chodzi o nowe technologie. W tej chwili bardzo mocno wchodzimy z ofertą samochodów elektrycznych. Będziemy budowali ten rynek w Polsce, a to jest dużo ciekawsze niż dołączanie do czegoś, co już istnieje. W zeszłym roku do klientów de facto trafiło kilkanaście samochodów elektrycznych – to zaledwie promil rynku. Ale 2026 rok już taki nie będzie. Sprzedaż będzie rosła. To bardzo ekscytujące być częścią czegoś, co się dopiero tworzy. Na pewno będzie to duże wyzwanie dla mnie.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Katarzyna Dziewicka




