środa, 20 maja, 2026
Strona głównaAktualnościVECTO w naczepach. Za to, że bez czapki

VECTO w naczepach. Za to, że bez czapki

Jest taki dowcip o zajączku, niedźwiedziu i wilku, który pokazuje, że „dla chcącego, nic trudnego”. Komisja Europejska też nie widzi przeszkód, aby egzekwować stosowanie VECTO do naczep.

VECTO jest narzędziem symulacyjnym, które określa w sposób zobiektywizowany emisję dwutlenku węgla pojazdów użytkowych. Zobiektywizowany nie znaczy realistyczny i dokładny, ale VECTO zostało przyjęte jako punkt wyjścia do egzekwowania realizacji celów dotyczących ograniczania emisji. A także punkt odniesienia do wyliczania opłat drogowych uzależnionych od emisji CO2 przez pojazd.

W miarę ulepszania narzędzia, jego szacunki mają być coraz bliższe rzeczywistości. Ulepszanie oznacza również, że VECTO dotyczy coraz to nowych kategorii pojazdów. Od 1 lipca 2024 roku objęło naczepy i przyczepy. Producenci zostali zobowiązani do wystawiania certyfikatów emisyjności naczep i przyczep, choć pojazdy te dwutlenku węgla… Nie emitują!

Premiowanie przez VECTO telematyki nie budzi wątpliwości producentów naczep. To rozwiązania obecne już na rynku, które przynoszą wymierne korzyści.

Oczywiście w trakcie produkcji oraz pozyskiwania komponentów i materiałów powstaje CO2. Kilka lat temu był przynajmniej jeden producent, który zachwalał swoje naczepy jako „zeroemisyjne”, ponieważ rekompensował swój „ślad węglowy” sadzeniem roślin. Jednak VECTO skupia się na pojazdach będących w eksploatacji. A skoro naczepa nie ma silnika i rury wydechowej, to mierzyć nie ma co. Lecz Komisja Europejska i jej eksperci wykazali się szerokim spojrzeniem doprawionym kreatywnością.

Karkołomne, ale możliwe

VECTO Trailer dotyczy, przynajmniej na wstępie, pojazdów homologowanych w kategoriach O3 i O4 z nadwoziami zamkniętymi: kurtynowymi i furgonowymi, w tym chłodniczymi. Innymi słowy najpopularniejszych na rynku. Dlatego wymóg redukcji emisji niesie za sobą dalekosiężne skutki. Tak dla producentów, jak i użytkowników naczep. W przyszłości pod VECTO mają podpadać również naczepy samowyładowcze, a to zapewne nie koniec.

Pomysł określania emisji dwutlenku węgla przez naczepy wydaje się karkołomny, ale nie jest zupełnie pozbawiony podstaw. Naczepa jako element zestawu, wpływa na jego wydajność. Jeśli jest lekka i opływowa zmniejsza opory ruchu, a podczepiona do ciągnika spalinowego zgodnego z dowolną normą Euro, przyczynia się do zmniejszenia zużycia paliwa i idącej za tym emisji spalin. Symulacja VECTO Trailer ma określać, jak dalece się przyczynia, odnosząc konkretny pojazd do teoretycznego modelu referencyjnego. Jest jednak tak nieprecyzyjna, że właściwie chybia celu.

Transport intermodalny jest uznawany za względnie „niskoemisyjny”, lecz wzmocniona konstrukcja naczep, które biorą w nim udział podnosi masę własną. VECTO Trailer jest ślepe na tego rodzaju dylematy.

Choć prace nad symulatorem ciągle się opóźniały, grono specjalistów wypluło zestaw czynników, które sztuczna inteligencja wygenerowałaby w mniej niż pół minuty, a student politechniki w minutę, zakładając, że pisałby długopisem. VECTO Trailer uwzględnia udoskonalenia aerodynamiczne, niską masę wynikającą z konstrukcji pojazdu i zastosowanych materiałów, redukcję oporów toczenia powstałą wskutek montażu odpowiednich opon oraz osi kierowanych i unoszonych, a także telematykę monitorującą naczepę. Te aspekty budowy naczepy rzeczywiście mają znaczenie, ale odizolowane od innych zmiennych tworzą model, który w rzeczywistości może przynosić skutki odwrotne do zamierzonych… Całość czytaj w magazynie fleetLOG 1-2/2026.

Powiązane artykuły

OBSERWUJ NAS!

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram
Tiktok

 

CZYTAJ NAJNOWSZY NUMER

Zapisz się do newslettera


Zrównoważony rozwój

Opinie

Po godzinach

Zapowiedź